Splendor, Chamstwo, Bogactwo….. Kupuj by sprzedać, sprzedaj by zwyciężyć, zwycięż, by nie zmywać naczyń tego wieczoru!

Posted on

Istotą perfekcji w stylu ZEN jest prostota. Zabawne, że to samo tyczy się gier rodzinnych. Nie mogą być one ani zbyt złożone, ani trudne, a mimo to potrafią nas przykuć do siebie na wiele godzin,a  po skończonej rozgrywce mamy ochotę zacząć grę znowu. Takie gry są nagradzane i uznane, oraz sprzedają się w milionach kopii na całym świecie, by każdego dnia lądować na naszych stołach. Dalej nie potrafię rozgryźć fenomenu tego zjawiska, mimo iż niezaprzeczalnie ono istnieje.

Ea est natura hominum – Taka jest natura ludzka – ‘Złoto Złoto Złoto Złoto…’ ( ulubiona pieśń krasnoludzka – T. Prattchet –Świat Dysku )

Piękno prostoty…

Człowiekiem od lat pała żądza posiadania, której poddaje się w mniejszym lub większym stopniu. Sam się jej poddaję, gdy widzę w sklepie lub na portalu aukcyjnym planszówkę/książkę, która jest na mojej liście ‘must have’. Ciężko jest mi odejść od czegoś co pożądam tak bardzo, a jest na wyciągnięcie ręki. O tym zjawisku traktuje dzisiejsza recenzja. O posiadaniu klejnotów i wpływów, czyli dwóch ulubionych przez gatunek ludzki atrybutów. W 2014 roku pojawiła się gra SPLENDOR i z miejsca zachwyciła wszystkich którzy mieli z nią styczność. No prawie wszystkich… Splendor to gra, do której podchodziłem sceptycznie i z dystansem, ponieważ nie jestem zbytnim fanem gier prostych. Ot, mam wrażenie, że wszystko w nich jest dzieje się zbyt łatwo i cała gra kończy się o wiele za wcześnie ( osobiście preferuje spędzić nad jedną grą od dwóch godzin wzwyż i wtedy jestem usatysfakcjonowany ) a ja zostaję z niedosytem zabawy przeradzającym się w frustrację, mogącą się zakończyć przesoloną zupą, lub co gorsza – nocnym chrapaniem, które nie da nikomu w domu spać aż do rana ( lub momentu kiedy żona w celach leczniczo – terapeutycznych  praśnie mnie żebym przestał ). Oczywiście wraz z zachwytami pojawiły się i nagrody i to w sporej liczbie, a sama gra zyskała miano genialnej ( a przynajmniej tak określały ją osoby z którymi schodziłem na temat tej gry ). Splendor to gra która przyjemnie mnie zaskoczyła, ponieważ mimo prostych jak drut zasad, niesie za sobą całe mnóstwo główkowania oraz całkiem niezły wachlarz strategii.

Wygląd kart naprawdę cieszy oko

Gra w momencie pisania przeze mnie recenzji, zajmuje 127 miejsce w rankingu BGG, zatem jak na swoją prostotę i ilość elementów jest BARDZO PRZYZWOICIE UPLASOWANA !

Czemu wspomniałem o ilości elementów? Otóż na grę składają się trzy rodzaje kart i sześć typów żetonów klejnotów ( ja jeszcze zaopatrzyłem się  dodatkowo w matę do gry )… Ach, byłbym zapomniał, jest jeszcze kilka płytek kupców/szlachciców i instrukcja. Prawda że niewiele? I to właśnie mnie zniechęcało przez długi czas do tej gry. Wydawało mi się, że jest prosta i krótka, a co za tym idzie nie wpisująca się w moje pojęcie dobrej planszówki ( co odrobinę koliduje z moim sentymentem do Cytadeli i Three Cheers For Master, które są przecież proste jak drut w swych zasadach ). Pomyliłem się ogromnie, do czego przyznaję się bez bicia i wymuszania ode mnie zeznań. Kupiłem ją, by zapewnić żonie rozrywkę jaką z kolei ona lubi, czyli gry szybkie, łatwe w opanowaniu i nie powalające na starcie swoją ilością zasad, by każda nowa osoba grająca nawet po raz pierwszy, mogła w pełni rozkoszować się rozgrywką od samego początku.

Gemma gemmarum – Klejnot nad klejnotami – Skarb na półce

Wypraska ( prawie ) idealna

Kupiłem, rozpakowałem i przerzuciłem zasady stwierdzając że gra nie nastręcza żadnych problemów, a także jest krótka i tak jak się spodziewałem – prosta jak budowa cepa. Usiadłem przy stole i… przez kilka godzin od niego nie odchodziłem ( umarłbym z pragnienia gdyby nie to, że żona przynosiła mi wodę, gdy widziała że moje usta są już niczym dwa wysuszone konary na pustyni ), grając i bawiąc się przednio. Prostota gry okazała się jej atutem, tak samo zresztą jak jej czas trwania i muszę przyznać, że praktycznie zawsze jest tak, że przegrany mówi ‘jeszcze jedna runda i wygrałbym‘, co czyni rozgrywkę jeszcze bardziej emocjonującą. Twórcą gry jest Marc André, autor m.in. gier Sail Away i Baronia, w które nie miałem jeszcze przyjemności grać, ale może w niedalekiej przyszłości, może będzie mi to dane… w każdym razie w 2014 roku stworzył grę Splendor i jestem mu za to serdecznie wdzięczny, bo to pierwsza planszówka, a właściwie karcianka która wciągnęła w tę tematykę mojego teścia! Zabawne, że ludzie urodzeni w latach poprzedzających osiemdziesiąte, postrzegają planszówki jako zabawy dla dzieci polegające na turlaniu kostki i zbieraniu plastikowych grzybów z planszy ( zgodzę się na takie przedstawienie gier jeżeli grzyby na planszy będą atomowe ). Zatem mój teść a także szwagierka raz zagrali i się wkręcili, a ponieważ nie byli w w najmniejszym stopniu zainteresowani grami, ich fascynacja Splendorem stanowi najlepszą rekomendację dla tej gry.

Jeżeli miałbym się do czego przyczepić to wypraska ‘skrojona’ idealnie pod wszystkie elementy, a zatem gdy zdecydujemy się na zakoszulkowanie kart, przestaną do niej pasować i trzeba wymyślić inny sposób na przetrzymywanie ich w pudełku ( na stronie BGG są pudełka na karty do wydruku, więc jeżeli ktoś ma drukarkę i odrobinę czasu, może z łatwością ominąć ten problem ). Poza tym jedynym mankamentem wszystkie elementy są bez zarzutu. Grube plastikowe żetony leżą świetnie w dłoni i wręcz zapraszają do zabawy nimi podczas gry. Reszta elementów jest również na najwyższym poziomie i  nie można im niczego zarzucić. Instrukcja napisana jasno i klarownie, wyjaśnia wszystko w najdrobniejszych szczegółach, a jej lektura to całe pięć minut po których można rozpocząć pierwszą partię.

Praecepta de ludo – Zasady gry – Zamienił stryjek siekierkę na kijek….

Wszyscy gotowi, można zaczynać?

Zasady są bardzo proste, a sprowadzają się do handlu kamieniami szlachetnymi przedstawionymi na kartach i żetonach. Przed sobą mamy dwanaście kart rozłożonych w trzech rzędach, oraz sześć rodzajów żetonów i to za ich pomocą będziemy budować naszą kupiecką potęgę. Karty w rzędach różnią się od siebie ceną i profitem – najniższy rząd kart jest najtańszy i oferuje najmniejsze zyski, najwyższy jest najdroższy i oferuje karty warte najwięcej punktów. Na każdej z nich widoczna jest cena jaką przyjdzie nam zapłacić jeżeli zdecydujemy się ją kupić i to jaki profit otrzymamy po uiszczeniu płatności za nią. Oprócz tego są jeszcze obrazki tematyczne związane z grą, jednak nie mają one wpływu na rozgrywkę, zatem nie będę się nad nimi rozpisywał dłużej ponad to, że są i że zacnie wpasowują się w klimat gry. Dodatkowo nad rzędami kart ustawiamy płytki kupców ( ich liczba jest różna w zależności od liczby graczy ) i jesteśmy gotowi do rozgrywki. W grze posługujemy się diamentami, rubinami, szmaragdami, szafirami, onyksami i złotem, które oczywiście nie jest kamieniem szlachetnym, a w grze pełni rolę JOCKERA i możemy nim zastąpić dowolny kamień, którego nam akurat brakuje do zakupu.

Wszystkie Splendorowe Nagrody – zdjęcie mówi samo za siebie:D

Podczas naszej tury możemy wykonać jedną z następujących akcji – wziąć dwa takie same kamienie z kupki ( pod warunkiem że po tej akcji pozostaną tam co najmniej jeszcze dwa ), wziąć trzy różne kamienie, wziąć jeden żeton złota, zarezerwować i wziąć kartę na rękę ( można mieć maksymalnie trzy zarezerwowane karciochy ), zbudować kartę z ręki lub ze stołu. Należy też pamiętać, że na posiadane kamienie mamy limit dziesięciu sztuk ( nie wliczają się do niego kamienie na zbudowanych kartach, a jedynie na samych żetonach ) i w razie przekroczenia tej liczby podczas dobierania żetonów, musimy odrzucić nadmiarowe ( możemy jednak wybrać które chcemy odrzucić i nie muszą to być te które właśnie dobraliśmy).

Karty stopnia pierwszego, drugiego i trzeciego

Na kartach oprócz kamieni które oferują, widnieją czasem punkty jakie gracz zdobywa budując daną lokację ( to czy karta daje punkty jest powiązane z tym z którego rzędu pochodzi – im wyżej, tym więcej punktów zgarniamy ), a dodatkowo gdy na zbudowanych kartach będzie miał ilość kamieni odpowiadającą tej z płytki któregoś z kupców, wtedy zabiera go do siebie i dodaje sobie trzy dodatkowe punkty. Ach! są jeszcze rzeczy o których zapomniałem dodać, a mianowicie o zasadach zwycięstwa, czyli jakby nie było o rzeczy najważniejszej! Gra kończy się po turze w której któryś z graczy zdobył piętnaście punktów. Czemu nie od razu? Ponieważ ktoś może mieć piętnaście punktów, a następny gracz zbuduje coś np. za pięć przez co będzie w efekcie miał siedemnaście i to on wygra grę.

Oto wszystkie zasady rozgrywki! Opisałem je jak zawsze czynię w moich recenzjach, czyli odrobinę chaotycznie, ale zaręczam że trudno znaleźć dobrą grę o tak przystępnych zasadach i takiej grywalności. Po prostu człowiek chce po każdej zakończonej partii przetasować karty i rozpocząć grę od nowa … a potem znowu i jeszcze i tak w kółko, aż mija kilka godzin i okazuje się że wszyscy świetnie się bawili podczas gry i nie było potrzeby sięgania po inne tytuły.

Ultima iudicium – Ostateczna ocena

Mapa niekoniecznie konieczna, ale … dla mnie nieodzownie nieodzowna

Uważam Splendor za pozycję naprawdę godną polecenia, a wręcz obowiązkową zarówno dla początkujących graczy jak i wyjadaczy. Oczywiście rodziny też przy tej grze znajdą sporo zabawy, zwłaszcza gdy przebiegłe dzieciaki będą ogrywać rodziców! Negatywna interakcja została sprowadzona do nieumyślnego ( lub właśnie umyślnego ) podebrania komuś karty lub żetonów, które ktoś po nas sobie upatrzył zabrać. Gra nie wymaga głębszego myślenia jeżeli tego nie chcemy. Oczywiście można siedzieć nad nią i godzinami obmyślać strategie i możliwości, ale ja osobiście uważam, że nie jest to ten typ gry, gdzie trzeba się spalać godzinami knując jak dojść do zwycięstwa, bo nie jest to ani Caylus, ani Tzolk’in, gdzie każdy nasz najmniejszy błąd może kosztować przegraną, co po ponad godzinnym móżdżeniu może przyprawić o krwawe przygryzienie wargi…

Do gry jest też dodatek ‘Miasta‘, który zawiera w sobie aż cztery rozszerzenia gry, a którego niestety na obecną chwilę nie posiadam, lecz gdy tylko wpadnie w moje ręce, obowiązkowo go zrecenzuję!

 

Plusy:

  • Łatwa, prosta i przyjemna.
  • W odpowiednim towarzystwie może też dostarczyć sporej dozy główkowania, mimo iż nadal pozostanie łatwa, prosta i przyjemna.
  • Plastikowe żetony, które działają niczym piłeczki terapeutyczne podczas czekania na swoją kolej.

Minusy:

  • Wypraska niepasująca do kart w koszulkach ( jeśli ktoś jest pod tym względem purystą )

  Grę oceniam  – 9/10

SPLENDOR (2014) – Garść Informacji

   Autor: Marc André
   Artysta: Pascal Quidault
  Ilość Graczy: 2-4
  Wiek minimalny: 10+  ( spokojnie można grać z młodszymi dziećmi )
  Czas rozgrywki: ok 30 minut
  Wydawca: Space Cowboys
  Wydawca w Polsce:  Galakta
 

Przydatne linki:
Instrukcja pl do pobrania/druku,
Strona gry na serwisie BoardGameGeek.com,
Tutaj kupisz w dobrej cenie – wyszukiwarka gier I-Szop.pl,

 

Serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie mojej recenzji.

Pozdrawiam

Sławek

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.