Railroads Over The World – Kolej w Wielkim Wydaniu, czyli Railroad Tycoon The Boardgame w nowej skórze

Posted on

Witajcie,

Dzisiaj opiszę tytuł wiekowy i co najmniej trudny do zdobycia, lecz nie tyle z racji swojej długowieczności, ile z powodu cofnięcia koncesji na używanie nazwy. Jest to gra RAILROAD TYCOON THE BOARDGAME. Pierwsze partie trafiły do sklepów w 2005 roku nakładem wydawnictwa Eagle Games. Egzemplarze pod powyższą nazwą się wyczerpały, a ich miejsce w tym samym roku, zajęła gra z odrobinę zmodyfikowanymi względem pierwowzoru zasadami, innym wyglądem pudełka i nazwą brzmiącą – RAILROADS OF THE WORLD.

Oto kwintesencja zabawy dla której warto sięgać po tę grę… Tory i pociągi

Zaczynając, będę trochę nostalgiczny i sentymentalny, ale w czasie mojego dzieciństwa, przypadającym na lata osiemdziesiąte, pociągi były wprost wymarzoną zabawką dla małych chłopców. Każdy chciał mieć kolejkę elektryczną ( miałem to szczęście ), furę zwrotnic ( nie miałem tego szczęścia ) i torów do zabawy, oraz sposobność pokazania kolegom jaki to czad:) Mieszkałem jakiś kilometr od torowisk, rozchodzących się we wszystkie strony, z Dworca Głównego w Krakowie, zatem często z kolegami wybieraliśmy się na wędrówki torami, by zbierać ‘łożyska’ do proc ( tak naprawdę, myśleliśmy że to łożyska, aż kiedyś o tym wspomniałem teściowi, który miał w życiu z kolejarstwem co nieco do czynienia, a on roześmiał się i powiedział, że te fioletowawe metaliczne kulki leżące na torowiskach to ruda żelaza, która jest ładowana razem z węglem na wagony i czasem z nich wypada ponieważ burty maja szpary na tyle duże, że kulki wielkości paznokcia u kciuka, są w stanie z nich wypaść – cóż, człowiek uczy się całe życie ) i uciekaliśmy przed SOK-istami, udając że jest wojna i gonią nas żołnierze wroga:D

Co jest magicznego w pociągach, sprawiającego że to właśnie nimi chętniej się bawimy, a nie np ciężarówkami? Chyba to, że są jeszcze cięższe od ciężarówek!!!

Przejdźmy zatem do samej gry…

Pudło wręcz ugina się pod ilością elementów…

Otwierając ciężkie pudło, mamy okazję poczuć się jak dziecko w gwiazdkę podczas rozpakowywania prezentów. Wewnątrz opakowania znajdziemy dziesiątki lokomotyw w różnych kolorach, karty, żetony, oraz planszę  rozmiarów wręcz gigantycznych! Mechanika jest bardzo prosta, należy przewozić towary między stacjami. Każdy gracz zaczyna posiadając pociąg poziomu pierwszego, kartę potentata kolejowego dającą jakiś bonus, a którą trzyma się zakrytą przed innymi graczami do momentu zakończenia gry, parowozy w swoim kolorze, oraz… puste konto, ponieważ aby zdobyć pieniądze na początku rozwijania imperium, trzeba wypuścić akcje które dadzą nam gotówkę. Trzeba pilnie zwracać uwagę na ilość wypuszczanych udziałów, ponieważ akcje generują wydatek w postaci dywidendy wypłacanej akcjonariuszom i kosztują nas ciężko zarobione pieniądze. Plansza, jak już wspomniałem jest ogromna i ciężko pomieścić ją na jakimkolwiek stole. Na niej znajduje się mapa Stanów

Zjednoczonych z okresu wczesnych kolei, a na niej miasta, rzeki i góry. Z boku planszy stawiamy znaczniki pustych miast, bank (czyli pieniądze i akcje), żetony torów oraz miast zurbanizowanych, wykładamy startowy zestaw kart i jesteśmy gotowi do pierwszej rozgrywki.

Ogromnych rozmiarów plansza do gry, jest w stanie zawstydzić największe stoły…

Praecepta de ludo – Zasady gry -Jak dojść do bogactwa w kilkadziesiąt minut

Aby wszystko od razu było jasne, podam zasady gry Railroad Tycoon, a w nawiasach podam zmienione zasady jakie już obowiązują w Railroads Of The World. Było nie było, dobrze poznać różnice w wersjach, gdyby ktoś miał ochotę ‘dorwać’ pierwsze wydanie gry, lub zwyczajnie jest dociekliwy odnośnie różnic. Zatem z czym to się je…

Dolary, Dolary, Wy działacie jak czary…

Zaczynamy z pustym kontem jak na każdego przyszłego milionera przystało… –  To nie zmienia się niezależnie od wersji:)

Oprócz pustego portfela, który mamy na początku, losujemy kartę magnata, w którego przyjdzie się nam wcielić, a co za tym idzie otrzymujemy jakiś cel do spełnienia, by w końcowej fazie gry go ujawnić i zdobyć ( lub nie ) dodatkowe punkty ( w Railroads Of The World, ciągniemy z talii dwie karty magnatów i zatrzymujemy jednego ), a także wybieramy kolor kolei jaki będzie naszą barwą reprezentacyjną na planszy.

Rozgrywka składa się na szereg tur, a każdą z nich można rozłożyć na trzy fazy: określenia gracza rozpoczynającego, akcji podejmowanych przez uczestników, oraz inkasowania dochodu i wypłacania dywidendy.

Karty zostały rzucone…

Na początku, każdej tury, można się licytować o to, kto będzie graczem rozpoczynającym, ale nie wolno dać się ponieść emocjom, bo można stracić sporo pieniędzy w ferworze rywalizacji, a wygrana okaże się niewspółmierna do poniesionego kosztu. Głownie opłaca się licytować, gdy na horyzoncie są ciekawe karty do porwania i obawiamy się, że przeciwnik nam je sprzątnie sprzed nosa:). W przypadku, gdy wszyscy pasują licytację, kolejny gracz zostaje pierwszym i w ten sposób jeśli chcemy bardzo być pierwszym, musimy swoje odstać, lub jak to się mówi ‘posmarować komu trzeba’. Jakież to życiowe, nieprawdaż?! Następnie, gdy już wiemy kto jest pierwszym graczem, przychodzi kolej na akcje.

 

Mamy do wyboru następujące opcje:

  • zbudować fragment torów – do czterech odcinków w ciągu 1 rudy – koszt każdego odcinka zmienia się wraz z rodzajem terenu przez jaki chcemy się przeprawiać, więc trzeba planować połączenia rozsądnie,
  • urbanizować miasta – akcja polegająca na wpłaceniu 10 000 dolarów i wskazaniu szarego miasta na które następnie nakłada się znacznik koloru, by w późniejszym czasie dostarczać tam towary, bądź opcja druga polegająca na tym, że z opuszczonego miasta zdejmuje się znacznik i dokłada kostki towarów w losowym kolorze ( co sprawia, że miasto przestaje być opuszczone ),
  • ulepszyć pociąg, zwiększając jego zasięg – zaczynamy z pociągiem poziomu pierwszego, zdolnego przewieźć towar pomiędzy dwoma miastami, czyli przez jeden odcinek torów, jednakże niektóre z kolorowych kostek trzeba dostarczać dalej, nawet przez sześć lub osiem odcinków. Zatem trzeba systematycznie ulepszać pociągi, ponieważ wraz z kolejnymi turami ‘łatwe’ towary przestają być dostępne i trzeba nieźle kombinować by dostarczyć dobro, jednocześnie nie nabijając kieszeni przeciwnikom ( podczas przewożenia ładunków torami przeciwników, może się zdarzyć że oponenci wyjdą na naszej transakcji całkiem niezgorzej od nas, a przecież nie o to chodzi, by inni zarabiali na nas tylko właśnie odwrotnie:D ), ponieważ transportując nasze kostki przez połączenia innych, to właśnie oni są nagradzani punktami za odcinki przez które przejechaliśmy, a my musimy obejść się smakiem.
  • przewieźć towar z miasta A do B – jedna kostka towaru danego koloru musi zostać dostarczona do miasta w tym samym kolorze co towar, a to z kolei przesuwa nas na torze przyszłego zysku o tyle pól, ile wynosił dystans między stacją początkową i końcową ( czyli mając pociągi poziomu szóstego i przewożąc towary o sześć pól, o tyle samo pól podskoczy nam nasz przyszły zysk na torze punktacji/zysku, chyba że np. nasz pociąg przejechał przez dwa odcinki innego gracza, wtedy my otrzymujemy cztery punkty a przeciwnik analogicznie dwa),
  • kolejną możliwością jest pociągnięcie karty wydarzenia, która daje nam różnorakie bonusy tj. budowa darmowych torów, hotelu przynoszącego profil z danego miasta lub otrzymanie punktów za połączenie dwóch wybranych miast linią kolejową ( ta opcja została zniesiona w Railroads Of The World i wszystkie punktowane trasy są ogólnodostępne dla graczy na głównej planszy –  jednak podobnie jak w przypadku kart, tylko pierwszy gracz który połączy dwa dane miasta, zgarnia punkty za utworzone połączenie ) itp.
  • ostatnią z danych nam możliwości jest utworzenie połączenia z zachodem – kosztująca 30 000 dolarów opcja, która daje nam prawdziwy wysyp towarów, jednak pod warunkiem że jesteśmy połączeni z Chicago ( które w czasach początków kolei USA stanowiło centrum kolejowych połączeń z zachodem ), gdzie będziemy mogli sprzedawać nasze kostki ( połączenie z zachodem i kostki znajdujące się na nim należą TYLKO do gracza który wykupił opcję połączenia) nabijając sobie kieszenie dolarami. W dodatku po dostarczeniu do Chicago towarów z tej lukratywnej inwestycji, w mieście pojawiają się dodatkowe kostki do rozwożenia, zatem opłaca się stworzyć sieć kolejową mającą co najmniej jedną odnogę stykającą się z tym miastem nawet, gdy nie mamy wykupionego połączenia z zachodem, ponieważ tylko kostki z połączenia z zachodem są nietykalne dla innych graczy, zatem można korzystać na przedsiębiorczości innych graczy.

    Grunt to budować połączenia z głową

Po trzykrotnym powtórzeniu wszystkich akcji, niedokończone tory, czyli takie które nie dotarły do żadnego miasta, są zdejmowane z planszy ( ale dopiero po trzeciej akcji, czyli korzystając z możliwości budowania torów przez wszystkie nasze możliwe ruchy, możemy zbudować do dwunastu kafelków torów ),  następnie jest kolej fazy finansowej, czyli zarabiania i wypłacania akcjonariuszom naszych ciężko zarabianych pieniędzy. Najpierw patrzymy na jakim poziomie toru finansowego się znajdujemy, potem  pobieramy pieniądze w kwocie wskazanej przez nasz znacznik i cieszymy się do momentu, gdy spoglądamy na wypuszczone udziały i za każdy z nich musimy zapłacić 1000 dolarów, co w początkowych fazach gry jest dość bolesne.


Kilka słów o udziałach/akcjach
– Można je wyemitować w każdym momencie gry ( nawet podczas akcji wykonywanych przez przeciwników ) i za każdy z nich dostać 5 000 dolarów, jednak… będą nas kosztować co rundę, 1 000 dolarów z naszej krwawicy, więc korzystanie z udziałów trzeba ograniczyć do minimum ( w Railroads Of The World wypuszczanie udziałów jest tylko możliwe przy zasadności takiego działania, np. nie mamy pieniędzy i chcemy kupić tory o wartości 16 000 dolarów – wtedy możemy wypuścić cztery I TYLKO CZTERY udziały oraz zainkasować za nie gotówkę ).

Pragnę jeszcze poruszyć temat toru punktacji, który został tak skonstruowany, aby trochę powstrzymywać zapędy graczy zbyt szybko rozwijających się. Otóż po dojściu do połowy jego długości, przychód jaki osiągamy z tego tytułu zaczyna maleć, zatem jesteśmy zmuszeni do ostrożniejszego dysponowania gotówką, ponieważ może się tak zdarzyć, że oszczędniejszy w swych działaniach gracz, może nas dogonić, podczas gdy my zaczniemy się borykać z trudnościami ekonomicznymi, mimo iż na początku wyglądało, że mamy już go w tyle za sobą, np. dzięki dużej liczbie wypuszczonych udziałów, lub początkowemu opanowaniu lepszego obszaru gry. Taki system sprawia, że trzeba więcej myśleć nad wydawanymi udziałami i wymaga od nas myślenia przyszłościowego. Jakie to życiowe …

Dwoje graczy też potrafi ciekawie wypełnić planszę

Oczywiście taki stan przychodu ma wytłumaczenie takie, że w miarę wzrostu naszego imperium, osiągamy punkt w którym na jego utrzymanie wydajemy znacznie większe sumy, więc i pieniądze wpływają coraz wolniej w nasze ręce. Po ‘zamknięciu licznika’ jest możliwe ponowne pięcie się w górę dochodów, ale to wyczyn na dłuższą rozgrywkę.

Gra dobiega końca w momencie, w którym na końcu którejś tury, określona wcześniej (determinowana przez ilość uczestników rozgrywki ) liczba znaczników opuszczonego miasta znajduje się na planszy

Pragnę wspomnieć, że do gry jest całe mnóstwo dodatków z nowymi mapami, kartami czy budynkami/znacznikami. Mapy dane nam w dodatkach to – Europa, Anglia oraz Walia, Zachód USA, Meksyk, Północ Ameryki (Kanada), Wielka Brytania ( wydana w 2013 roku odświeżona wersja Anglii i Walii ), Japonia, Antarktyda oraz dopiero planowana na 2019 rok Portugalia. Jak widać, nie brakuje terenów do ekspansji naszych kolei. Natomiast problematyczne może być zdobywanie owych dodatków, ponieważ są one praktycznie nieosiągalne w Polsce. Wytrwali mogą szukać ich na portalach aukcyjnych, eBayu albo w sklepach z planszówkami znajdującymi się w innych krajach, a i to nie gwarantuje sukcesu, bowiem seria cieszy się całkiem sporą popularnością.

  • Odnośnie zmienionych zasad nadmienię jeszcze, że w Railroads Of The WorldDWA dodatkowe heksy łączące New York i New Heaven, oraz New Orleans i Mobile, tytuły kart akcji ‘New Train‘ zostały zastąpione nazwą ‘Passenger Lines‘, a także koszt wszystkich przepraw przez wodne heksy kosztują 3000 dolarów. Ot i wszystkie różnice pomiędzy dwoma kolejowymi dziełami Eagle Games

Summa – Podsumowanie

Znaczniki pustych miast dodają smaczku widokowi planszy

Gdybym miał opisać tę grę jakimś terminem, użyłbym – jak dobre wino. Im starsza, tym lepsza. Nie wiem czemu tak jest, ale grając w nią mam uczucie adrenaliny płynącej w żyłach oraz euforii towarzyszących planowaniu  oraz rozwijaniu swojej firmy i chętnie po nią sięgam. Nie jest to zastrzyk powodujący szybsze bicie serca jak na rollercoasterze, ale raczej nazwałbym to ekscytacją powodowaną chęcią wypróbowania nowych strategii, dążeniem do zwycięstwa oraz współzawodnictwa. rodziny, zupełnie jak w przypadku Monopoly, a jednocześnie przy tym wszystkim zasady są banalne do opanowania.  Zarówno podczas, jak i po rozgrywce niema efektu  przeciążenia mózgu, ponieważ w grze brak jest jakichś skomplikowanych mechanizmów rozliczeń finansowych. Śmiem twierdzić, że więcej liczenia jest w Monopoly niż w Railroad Tycoon i Railroads Of The World, zatem sami możecie ocenić jak prosta jest strona finansowa obu gier.
Do jedynej niewygody dla niektórych graczy mogę zaliczyć brak polskiej lokalizacji gry, więc dobrze mieć kogoś na pokładzie kto zna ten język ( lub doszperać się gdzieś polskich reguł i tłumaczeń )

Podoba mi się, że z tury na turę, budujemy imperium, poszerzamy jego zasięg i rozwijamy je w różne strony, począwszy od ekonomicznej a na tej bardziej fizycznej, jaką stanowi rozbudowa torów i stawianie na nich pociągów. Jedyne do czego mógłbym mieć zastrzeżenie to licytacje o pozycję pierwszego gracza, która tak naprawdę mogłaby być zbędna, ponieważ gracze tylko w początkowej fazie się licytują ( by zdobyć dogodne miejsce do rozwoju, lub przydatne karty ), a w dalszej części rozgrywki zapęd do wydawania pieniędzy w tym akurat kierunku ostyga i praktycznie wszyscy pasują licytację. Druga rzecz jaka mnie troszkę irytowała to była możliwość nielimitowanego emitowania udziałów, co np. umożliwiało w końcowej fazie gry nabranie komuś kasy, by wygrać wyścig o bogactwo u swojego kolejowego magnata i zyskać dodatkowe punkty kosztem małej straty za zaciągnięty dług. Dodatkowo chciałbym mieć możliwość wykupienia udziałów po wyższej cenie niż je zakupiłem ( np. po 10 lub 15 tysięcy dolarów ) i w ten sposób zmniejszenia ciążących nam co turę zobowiązań. Poza tymi mankamentami, gra jest naprawdę świetna, regrywalna, obfitująca w wiele dodatków i warta swej wcale nie małej ceny. Skalowanie gry jest na tyle elastyczne, że ośmielę się stwierdzić iż zabawa przy tej pozycji jest zawsze i przy każdej liczbie graczy. Uczucie rywalizacji natomiast wzrasta wprost proporcjonalnie do liczby grających osób, jeśli więc lubimy zacięte pojedynki i dobrą zabawę, powinniśmy zaprosić większe grono przyjaciół.

 

Ultima iudicium – Ostateczna ocena

Plusy:

  • Bardzo łatwe do opanowania zasady 
  • Brak negatywnej interakcji ( poza tym, że można komuś podebrać towar który sobie upatrzył, lub wykupić/wybudować połączenie które zaplanował inny gracz )
  • Pociągi !!!!
  • Prosta ekonomia – nie sprawiająca trudności początkującym potentatom kolejowym
  • Świetnie się skaluje w małym i dużym gronie
  • Masa dodatków

Minusy:

  • Brak możliwości wykupienia swoich udziałów – jesteśmy obciążeni wypłatą dywidend aż do końca gry
  • Średnio rozwiązany pomysł z licytacją o pozycję pierwszego gracza – zwyczajnie po pierwszych turach mało kto chce to robić, by zatrzymać pieniądze na inne wydatki

      Grę oceniam  – 8/10 ( Railroad Tycoon The Boardgame ) , 8,5/10 ( Railways Of  The World )

Garść Przydatnych Informacji

   Autorzy: Glenn Drover, Martin Wallace
   Artyści: Kurt Miller, Paul Niemeyer, David Oram
  Ilość Graczy: 2-6 ( na dodatkach 3-6 )
  Wiek minimalny: 10+
  Czas rozgrywki: ok 120 minut
  Wydawca: Eagle Games

Przydatne linki:
Instrukcja pl ( Railroad Tycoon) / do pobrania/druku,
Strona gry na serwisie BoardGameGeek.com,
Obie gry są niestety bardzo ciężkie do zdobycia w Polsce. Trzeba ich szukać na zagranicznych portalach jak eBay albo w sklepach internetowych w innych krajach. Oczywiście można mieć szczęście i trafić na forach na ludzi, którzy będą chcieli odsprzedać swoje egzemplarze, jednak ja bym skłaniał się ku zagranicznym sklepom.

 

Serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie mojej recenzji.

Pozdrawiam

Sławek

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.