Krwawa oberża – Hotel w którym za pobyt zapłacisz duszą. – Gra z historią opartą na faktach (autentycznych :D )

Posted on

Breve tempus aetatis satis longum est ad bene honestumque vivendum – Krótki okres życia jest dostatecznie długi, by żyć dobrze i uczciwie.

Dawno dawno temu…

Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w XIX Francji. W waszym mieście nie żyje się lekko, zatem postanawiacie poszukać szczęścia w innym miejscu. Bierzecie ze sobą prowiant, trochę pieniędzy na życie i wyruszacie w ekscytującą podróż, zwieńczoną – miejmy nadzieję – nowym życiem, pracą dostarczającą pokaźny dochód, a także poczuciem bezpieczeństwa. Zdajecie sobie sprawę jak wiele zależy od takiej zmiany i nie bierzecie pod uwagę najmniejszej wizji niepowodzenia. Podróżujecie dziarsko, co rusz mijając nowe wioski, miasteczka i zagajniki. Waszym celem jest dotrzeć do miasta, zacząć dostatnie życie i absolutnie nic nie jest Wam w stanie w tym przeszkodzić.

Nic…?

Tych wszystkich gości przyjdzie nam… ugościć…

 

W pewnym miejscu Waszej podróży, znajdujecie się na leśnym dukcie, prowadzącym w nieskończoność niknącą gdzieś w dali. Zwierzęta wydają dzikie odgłosy (wiewiórki też), słońce chyli się ku zachodowi i stajecie się coraz bardziej zmęczeni, a jednocześnie nocowanie pod gołym niebem sprawia że przechodzą Was dreszcze. Wystarczy Wam sama ryzykowna podróż bez dodatkowych atrakcji w postaci głodnych wilków, śliskich ślimaków, jeszcze bardziej głodnych niedźwiedzi i absolutnie wszystkiego co leśne i mogące zakończyć tragicznie upragnioną podróż (dobrze że Chytrej Baby z Radomia wtedy jeszcze na świecie nie było, bo pewnie też by się przyplątała).

A podobno nie wolno nazywać tak nikogo bo to obraźliwe…

W pewnym momencie wyczuwacie dym i zapach pieczonego mięsa. Z każdym krokiem coraz bardziej intensywny i natarczywy wobec spragnionego strawy żołądka postępujecie dalej i widzicie karczmę zbudowaną z kamienia i drewna. Światło się pali a dymek dziarsko wylatuje z komina, okalając okolicę apetycznym zapachem pieczystego. Oj nie możecie uwierzyć w swoje szczęście i czym prędzej biegniecie do drzwi, gdzie karczmarz przedstawiający się jako Pierre Martin, wita Was strudzonych podróżą. Oj jak przyjemnie jest wypić dzban wina i zajeść go czymś ciepłym. Jak miło gdy urocza karczmarka Marie, donosi kolejne kęsy i uroczo się uśmiecha w naszym kierunku. Myślicie już tylko o śnie, zatem Pierre prowadzi Was do pokoju, gdzie łóżko jakby woła Was ku sobie, byście odpoczęli i nabrali sił przed jutrzejszą podróżą.

Tyle że podczas snu… Ktoś brutalnie podrzyna Wam gardło. Jedyne jutro jakie nadejdzie dla Was to rożen i bycie posiłkiem dla następnych gości, którzy nieświadomi niczego, zjawią się w progach tej malutkiej i niewinnie wyglądającej oberży.

Nie jest to scenariusz filmu, tylko historie wydarzające się w tawernie w XIX wieku we Francji. Właściciele oberży prowadzili ją przez 23 lata i przez ten czas możliwe jest (nie można im tego było udowodnić w stu procentach) że pozbawili życia około pięćdziesięciu osób, po czym przyrządzali z nich posiłki lub karmili nimi świnie, jednocześnie ograbiając ze wszystkiego co cenne. Na ich nieszczęście znalazł się człowiek bez grosza przy duszy, który wkradł się do stodoły i w nocy był świadkiem procederu morderstwa. Ostatecznie małżeństwo wraz z pomocnikiem zostało skazane na śmierć, a na ich egzekucji była widownia złożona z trzydziestu tysięcy widzów! Zostali zgilotynowani w 1883 roku.

Nie wiem czemu tak bardzo lubię tę kartę… może przez jej opis?

Na podstawie historii o L’Auberge Rouge nakręcono dwa filmy (w 1951 i 2007 roku), oraz wydano sporo książek. Filmy to czarne komedie z prawdziwego zdarzenia i polecam je szczerze (zwłaszcza tę z 1951 roku) każdemu kto lubi się pośmiać.

Zatem po tym wstępie nie trudno jest się domyślić o czym traktuje gra i czym będziemy się w niej zajmować. Naszym zadaniem jest zamordować i okraść jak największą liczbę osób, pozbywając się ciał i nie dając się złapać stróżom prawa, którym również zdarza się odwiedzać nasz przybytek (oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie żeby stróżów prawa też się pozbywać w ten makabryczny sposób). Oczywiście w grze mamy konkurencje w postaci współgraczy, oraz pomocników rekrutowanych z odwiedzających nas gości i oferujących nam swoją pomoc w zbrodniczym procederze.

 

 

Co znajdziemy w środku – Podręcznik małego Socjopaty

Gra gotowa do… hmm… no właśnie… jak nazwać ten proceder…?

Gra wydana w przepiękny sposób. Grafiki na kartach mają swój unikatowy wygląd który przypomina mi trochę styl plakatów propagandowych PRLu, a także w jakimś stopniu kojarzy mi się z Gloomem (nie wiem czy to za sprawą grafik czy mrocznego humoru okalającego obie te gry). Nie jest to w żadnym wypadku wada, ponieważ grafiki są zrobione tak umiejętnie i fachowo, że chylę czoło przed ich twórcami – Luisem Francisco i Webersonem Santiago. Bez takiej szaty graficznej, która zaczyna emanować swoją niepowtarzalnością już podczas oglądania pudełka, ta gra straciłaby na uroku i to znacznie. W środku znajdziemy 83 karty, znaczniki graczy, żetony pokoi do zajmowania (przy różnej liczbie graczy mamy do czynienia z różną liczbą pokoi), żetony weksli, planszę i instrukcję, zatem pudełko kryje w sobie niewiele więcej niż Cytadela czy Splendor, ale jak nauczyło mnie życie – nie oceniaj po okładce (choć w tym wypadku okładka jest jak najbardziej trafiona).

Praecepta de ludo – Zasady gry –  Może ziółek rozgrzewających na lepszy sen… ?

Zasady początkowo wydają się chaotyczne (zwłaszcza gdy ja je tłumaczę), ale po pierwszej rozgrywce stają się niebywale oczywiste i łatwe. Zaczynamy z dwoma kartami wieśniaków -pomocników w zbrodni, nie posiadających żadnych dodatkowych umiejętności – na ręce, pięcioma frankami w gotówce i dziesięcioma w wekslu. Do hotelu przybywają pierwsi goście i zostają ulokowani przez pierwszego gracza w pokojach. Będą tam na jedną noc, zatem gracze muszą planować swoje ruchy tak, żeby najlepiej na tym wyjść. Każdy gracz ma do wyboru kilka rodzajów akcji tj.

  • przekupić gościa – płaci wtedy wyznaczoną cenę za danego gościa, a w zamian jego karta z pokoju ląduje na naszej ręce i możemy ją wykorzystać do dalszych niecnych celów, lub zbudować za jej pośrednictwem budynek… podobnie służący nam do niecnych celów;
  • zbudować budynek (tzw. aneks) – jak pisałem wcześniej, gdy mamy kartę gościa w ręce i wystarczającą liczbę gotówki, wolno nam jest zbudować budynek który da nam stały bądź jednorazowy profit w grze – rodzaje profitów uzależnione są od tego jaką kartą dysponujemy, więc mogą to być np. ułatwienia w budowaniu nowych budynków, chowaniu ciał, werbowaniu wspólników czy uśmiercaniu gości;
  • wziąć na rękę wieśniaków (w sumie to się tyczy akcji przekupywania gościa, ale wolałem to rozgraniczyć)  – w grze są karty wieśniaków pomagających nam w zbrodni – zaczynamy z nimi na ręce grę, są to karty słabe, niemniej jednak bardzo użyteczne i co najważniejsze – nie zostają odrzucone z gry po użyciu, tylko po wykonanej akcji umieszcza się je w bufecie i można z nich ponownie skorzystać;
  • zabić gościa w pokoju – od tego momentu karta ląduje przed nami, obrócona stroną wesołej trumienki – czekając aż łaskawie się jej pozbędziemy, a gdy już do tego dojdzie zainkasujemy to, co klient miał przy sobie;
  • zakopać ciało – karta z trumienką ląduje pod którymś budynkiem mającym jeszcze miejsce na zwłoki a my inkasujemy pieniądze – tak, tak, aneksy które budujemy mają ograniczoną ‘pojemność’ martwej klienteli (gdy nas przyciśnie, możemy dokoptować nieboszczyka do czyjegoś aneksu, jednak będziemy musieli się z nim podzielić pieniędzmi);
  • spasować – i udać się do miasta w celu wyprania pieniędzy – na torze jest maksymalnie 40 franków i wszystko co zarobimy powyżej tej sumy przepada, zatem trzeba co jakiś czas odwiedzać notariusza, który ‘wypierze’ nasze pieniądze, zamieniając je w dziesięciofrankowe weksle. To wszystko co możemy robić w naszej turze (poza akcją spasowania, możemy w naszej turze zrobić dwie dowolne rzeczy), jednak teraz czas na objaśnienie mechaniki gry.

Do oberży wchodzą goście (rozkładani przez pierwszego gracza) i trafiają do pokojów. Część z izb należy do graczy, a część jest neutralna, a piszę o tym dlatego że w gdy momencie końca tury w naszym pokoju znajduje się gość, otrzymujemy jednego franka. Następnie gracze wykonują pierwszą akcje zgodnie z ruchem wskazówek zegara, potem drugą akcję i następuje faza ‘policyjnego śledztwa’ (tylko jeżeli w którymś z pokojów był stróż prawa a my nie pozbyliśmy się go zabijając lub werbując go na rękę), przy którym jeśli mamy niezakopane ciała, te przepadają ponieważ musimy je dać wioskowemu grabarzowi do pochowania za 10 franków – nici z dochodu a w dodatku jeszcze trzeba zapłacić!

Po fazie policyjnego śledztwa, goście opuszczają pokoje, a gracze z zajętymi pokojami w swoim kolorze, inkasują 1 franka za nocleg, następnie opłacają wspólników na ręce (1 frank za każdą kartę) i tura się kończy.

Weszli goście….

Żeby nie było tak łatwo, każdy gość ma różną umiejętność, rangę i liczbę gotówki posiadanej przy sobie. Żeby cokolwiek zrobić, trzeba płacić – np. mam dwóch wieśniaków na ręce i chce zwerbować na rękę/zabić ogrodnika o randze 2, zatem muszę odrzucić karty w liczbie wartości rangi ogrodnika żeby go wziąć/zabić, czyli odrzucam dwóch wieśniaków z ręki. Następnie przypuśćmy, że na ręce mam rzeczonego ogrodnika i znowu dwóch wieśniaków – gdy będę chciał zbudować budynek (w przypadku ogrodnika są to Ogrody), muszę znowu odrzucić karty w liczbie równej wartości ogrodnika, czyli dwóch wieśniaków i wtedy ogrody zostaną zbudowane. Aby uniknąć odrzucania kart podczas każdej czynności, wszyscy odwiedzający nas goście posiadają jakąś umiejętność – np żeby nie odrzucać kart podczas budowania, przydają się karty z wizerunkiem kielni murarskiej – np. mam ogrodnika na ręce razem z wieśniakiem i mechanikiem (jego umiejętność to budowanie), a chcąc zbudować ogrody (aneks ogrodnika) odrzucam kartę wieśniaka i mechanika, lecz ten drugi wraca do mnie na rękę z racji swojej umiejętności budowania. Gdybym miał to prościej wyjaśnić, powiedziałbym że fachowiec nie boi się swojej roboty i nie ucieknie nam po pracy, zatem używając budowlańców do budowania, policjantów do mordowania, kler do grzebania zwłok a prawników do werbowania wspólników na rękę – po wykonaniu akcji w której fachowiec się specjalizuje, te karty wracają do nas na rękę z powrotem i są gotowe ponownie do użycia. Zatem cokolwiek nie robimy w grze, musimy za to płacić ciężko werbowanymi przez nas wspólnikami i nie raz staniemy przed wyborem co odrzucić, kogo zabić i tym podobne.

…i się trochę zasiedzieli.

Kilka słów o budynkach (aneksach) – budując je, mamy miejsce na zwłoki, profity wynikające z ich posiadania i NIE MUSIMY ZA NIE PŁACIĆ JAK ZA WSPÓLNIKÓW NA RĘCE, zatem inwestycja jest bardzo opłacalna, mimo że budując aneks nie otrzymujemy pieniędzy tak jak za zabicie gościa. Niektóre aneksy mają przezabawne opisy – mimo że rzetelnie podają zasadę jaką wprowadzają – trudno bowiem się nie uśmiechnąć, gdy czytamy – ARCYBISKUP (KRYPTA) – OD TEJ CHWILI MOŻESZ ZAKOPAĆ DOWOLNĄ LICZBĘ CIAŁ W RAMACH JEDNEJ AKCJI, itp.

Gdy talia gości się wyczerpie, jest przekładna w miejsce wejścia do oberży i odwiedzający przechodzą przez nią jeszcze raz (nie powiodło im się w mieście i wracają z podkulonymi ogonami do siebie, przy okazji ponownie zatrzymując się u nas), a gdy karty skończą się drugi raz po stronie wejścia do naszego przybytku, następuje koniec gry i liczenie mamony. Zwycięzcą jest gracz który zebrał najwięcej pieniędzy.

Summa – Podsumowanie – Jak widzę się w roli zbrodniczego karczmarza

Gra jest świetna! Krwawa Oberża jest bardzo prosta i intuicyjna, a zarazem wymaga od nas myślenia i planowania. W moim mniemaniu wystarczy zagrać raz z instrukcją w ręku i po piętnastu minutach takiej gry, nawet najbardziej oporni na nowe zasady gracze, będą przednio się bawić załatwiając kolejnych gości. Moja ocena gry jest wysoka, ponieważ wykonanie jest bardzo ładne i klimatyczne, a sam klimat rozgrywki wspomagany przez grafiki daje w efekcie końcowym mnóstwo radości i zabawy w klimacie czarnego humoru. Gra ma kilka wariantów tj. długi i krótki, tryb solo, dla mniej zaawansowanych i bardziej z grą zaznajomionych, tak więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Krwawa Oberża  jest naprawdę świetnym produktem i polecam ją całym sercem, zwłaszcza miłośnikom czarnego humoru. Do gry dostępny jest jeden dodatek o nazwie ‘The Carnies‘, w którym są trzy nowe moduły gry, oferujące nowe postacie, a nawet Waszą ciotkę Ginette, która za odpowiednim wynagrodzeniem podzieli się z Wami swoimi makabrycznymi sztuczkami. Na to żebym i ja się podzielił, kiedy indziej przyjdzie czas, ponieważ planuję zakup tego dodatku w najbliższym czasie.

Ultima iudicium – Ostateczna ocena

Plusy:

  • Łatwe do opanowania zasady (Na początku wydają się chaotyczne ale po kilku minutach wszystko staje się jasne)
  • Negatywna interakcja ograniczona do podbierania komuś gości lub zakopywaniu ich w aneksach przeciwnika
  • Gra dla rodzin ‘skrzywionych pozytywnie’
  • Bardzo dobrze się skaluje w każdą liczbę osób (chociaż najlepiej jest w cztery osoby, do tego szalone)

Minusy:

  • Mimo tego że warianty są różne, brakuje mi czasami większej różnorodności postaci odwiedzających oberżę
  • Nie jest to gra dla każdego, ponieważ niektórym osobom może nie podejść klimat zabijania i chowania gości (nawet w tak humorystycznym wydaniu)

    Grę oceniam  – 8,5/10

Krwawa Oberża (2015) – Garść Informacji

  Autor: Nicolas Robert
  Artysta: Luis Francisco, Weberson Santiago
  Ilość Graczy: 1-4 (najlepsza w 4)
  Wiek minimalny: 14+  ( młodsze osoby też mogą spróbować swoich sił, chociaż z racji makabryczności tematu nie zalecam tej gry dla dzieci )
  Czas rozgrywki: 30-60 minut w zależności od liczby osób i rodzaju rozgrywki
  Wydawca: Pearl Games, Hobby Japan, Lavka Games, Mandala Jogos

  Wydawca w Polsce: Rebel
 

Przydatne linki:
Instrukcja pl do pobrania/druku,
Strona gry na serwisie BoardGameGeek.com,
Tutaj kupisz w dobrej cenie – wyszukiwarka gier I-Szop.pl,  – (adres do strony póki co ręcznie wklejony, ponieważ nie wiedzieć czemu nie mogę utworzyć linku)

https://i-szop.pl/szukaj/1/krwawa+ober%BFa

Tutaj kupisz

 

Serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie mojej recenzji.

Pozdrawiam

Sławek

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.