Jak podrasować grę – na przykładzie Dominant Species

Posted on
Plansza wydrukowana
Plansza zakupiona

Gdy czegoś pragniemy bardzo, podobno wtedy się to spełnia. Idąc tym tropem, w moje ręce wpadła kiedyś upragniona przeze mnie gra – Dominant Species. Kupiłem ją okazyjnie, ale… miało to swoją cenę, a mianowicie gra była w języku angielskim i niemieckim (nie wiem jak do tego doszło, że właściciel obie połowy gry miał w innych językach, ale cena była naprawdę okazyjna, a sama gra nie wymaga od graczy niebotycznych umiejętności językowych). Ponieważ oprawa graficzna tej gry nie jest zachwycająca, postanowiłem że kiedyś ją zmienię. Jakiś miesiąc temu, jadąc na wakacje myśl wróciła i wydała całkiem owocny plon.

To moja pierwsza relacja z tego typu działań, zatem będzie nieco chaotycznie i nieskładnie, ale mam nadzieję że dotrwamy razem do końca i razem nauczymy się czegoś ciekawego. Na końcu podam linki do plików które użyłem, oraz nazwy narzędzi i wszystkiego co było mi pomocne w osiągnięciu zamierzonych efektów.

Planszetki w drodze

Najpierw znalazłem projekty graficzne wszystkich komponentów, a miałem to szczęście, że były dostępne w języku polskim, zatem nie dość, że troszkę podrasuje grę, ale jeszcze ją spolszczę (będzie mi łatwiej wprowadzać nowych graczy którzy okażą się odrobinę mniej biegli w języku angielskim). Pierwszym i najważniejszym elementem wybranym przeze mnie okazała się plansza. Postanowiłem ją wydrukować na macie i trzymać zwiniętą na półce na której w przyszłości planuję mieć zbiór co ciekawszych plansz do gier. Zatem wracając do tematu, udałem się na stronę playmaty.pl i zamówiłem matę lateksową (ponieważ mam już matę gumową i byłem ciekawy jak spisze się lateks), drukowaną dwustronnie. Kontakt z pracownikami playmaty.pl był bardzo przejrzysty i profesjonalny. Doradzono mi i rozwiano wszystkie wątpliwości, a w niedługim czasie upragniona mata dotarła do mnie gotowa do gry.

Co mogę o niej powiedzieć to – jest lekka i można ją naprawdę zwinąć w ciasny rulonik, jednak taki typ maty potrzebuje chwilkę na ‘ustanie się’ po rozwinięciu. Dobrze zatem tak z godzinkę przed grą ją rozwinąć i czymś przyłożyć, jeżeli lubimy idealnie proste powierzchnie – na zdjęciach pokazane jest o jakich nierównościach mówimy, ponieważ są widoczne.

 

To była ta łatwiejsza część, która sprowadzała się do napisania kilku maili i dokonania płatności. Teraz przyszedł czas na podszlifowanie elementów gry i tutaj już miałem odrobinę większe pole do popisu. Zatem zacznijmy od sprzętu jakim dysponuję – EPSON L310 – to drukarka atramentowa z bocznymi zbiornikami tuszu. Jest bardzo ekonomiczna a jednocześnie drukuje w bardzo zadowalającej mnie jakości.

Karty, karty, KARTY

Oczywiście nie jest to drukarka z najwyższej półki, ale na moje domowe potrzeby całkowicie wystarcza, a przy tym jest nieziemsko tania w użytkowaniu (ponad rok drukowania instrukcji, książek i zdjęć w kolorze kosztowało mnie … jeszcze nic, ale kupiłem za 75 zł trzy kolorowe tusze na następne półtora roku jak te już się skończą. Czarnego tuszu jeszcze nie dolewałem ale producent dorzucił dwa dodatkowe uzupełnienia na starcie). Jedyne z czym ma problem ta drukarka, to grubsze, bardziej kartonowe kartki, które przez nią nie przechodzą. Oczywiście, kupując ją nie miałem w zamyśle nadruków na kartony, ale byłaby to bardzo zacna umiejętność, zwłaszcza u drukarki z tego przedziału cenowego.

Jednak taka wada nie jest w stanie mnie zatrzymać, zatem do dzieła. Znalazłem na BoardGameGeek pliki do wydruku polskiej wersji językowej – niestety uczę się wszystkiego od zera, zatem chciałem najpierw spróbować druku, cięcia i składania poszczególnych elementów, zanim wezmę się za graficzne obrabianie gier na swoje potrzeby – w końcu to jest najbardziej czasochłonne.

Klejenie to precyzyjna robota

Tutaj składam gratulacje i jednocześnie podziękowania dla Sir_Yaro, który poświęcił swój czas i przetłumaczył wszystko co do gry potrzebne (link do wątku na BGG TUTAJ, a do materiałów TUTAJ). Mam już wszystko co potrzebne i zaczynam przygodę.

Na błyszczącym papierze zdjęciowym o właściwościach samoprzylepnych i gramaturze 115g/m, wydrukowałem planszetki graczy. Te z kolei przykleiłem na papier zdjęciowy CANON MP-105 170gr/m (akurat na taki, ponieważ ma fakturę tektury i moja drukarka nie chciała na nim nic drukować, zatem zamiast nadrukowania nastąpiło przyklejenie) i okleiłem w celu zabezpieczenia folią przezroczystą. Następnie wystarczyło tylko przyciąć i załatwione, mamy plansze graczy. I tutaj uwaga jak kleić – najlepiej jest ustawić kartki względem siebie i spiąć je klipsem do papieru, żeby się nie ruszały, następnie na przeciwległym końcu trzeba odkleić tak z dwa centymetry i obciąć papier (próbowałem go zaginać ale niestety nie działa to w pełni tak jak oczekiwałem i przyklejanie jest mniej precyzyjne, a w dodatku łatwo o zagięcie przyklejanego elementu, a to już jest widoczne i wcale nie upiększa naszego dzieła) ochraniający część przylepną. Następnie powoli i patrząc czy w dalszym ciągu kartki są dopasowane do siebie brzegami, położyć je na sobie tak jakbyśmy chcieli je ze sobą skleić.

Powoli i z dystansem do ognia…

Gdy dojdziemy do końca, nasze karty będą sklejone ze sobą w tym punkcie w którym zostawiliśmy odsłoniętą część przylepną, a w dodatku będą sklejone ze sobą idealnie (zakładając że nie popełniliśmy żadnego błędu przy spasowaniu stron). W tym momencie przenoszę klips do papieru na sklejony koniec kartek – tak na wypadek gdyby się miało okazać że jakimś cudem kartki się jednak odkleiły, co nigdy tak naprawdę nie miało miejsca (hmm a może nie miało to miejsca bo TRZYMAM TĘ KRAWĘDŹ PRZYCISKIEM DO PAPIERU, muszę to głębiej rozważyć) – a następnie znajduje miejsce w którym osłona przylepnej strony została odcięta i tym razem odklejam ją, jednocześnie drugą ręką przyklejając powoli tak, aby nie było bąbli powietrza – ruch jednostajny na boki za linią przyklejania jest bardzo dobrą metodą, dającą według mnie najlepsze efekty. Jeżeli pojawią się jakieś bąbelki to nie należy panikować (chyba że są bardzo duże) i delikatnie starać się je rozetrzeć na boki – papier pod naciskiem naszych palców przepuści takie drobne ilości powietrza i nie będzie tego nawet widać. W przypadku dużych bąbli, problemem nie będzie powietrze, tylko nadmiar folii zostający po jego odejściu – zrobi się mniej więcej to, co po gigantycznym odcisku którego nie przebiliśmy, czyli po pewnym czasie zostaje nam pusty odcisk z nadmiarem skóry z którym nic nie możemy zrobić…

Jeszcze tylko podciąć różki…

W tej sytuacji wyjść jest kilka, a wszystkie uzależnione są od tego jak bardzo drażliwi jesteście na punkcie takich małostek. Zatem można uciąć odstający nadmiar folii nożykiem/żyletką i liczyć że element się nie zamoczy – prawie niewidoczne, wyczuwalne pod palcami i wrażliwe na zabrudzenia/kontakt z płynami miejsce; można także zrobić to co w punkcie powyższym i okleić kartę drugą warstwą przeźroczystej folii – znacznie lepsze rozwiązanie, ponieważ ani nie czuć ani nie widać tego gdzie był usunięty nadmiar folii a na dodatek element jest chroniony przed zabrudzeniami; oczywiście najlepsze rozwiązanie jest takie, że drukujemy element jeszcze raz i oklejamy go od początku – ja tak robię, ponieważ a)mam nerwice natręctw i taka rzecz jak ‘naprawiany’ i nieudolnie wykonany element mnie męczy nawet gdy zasypiam b)nie szkoda mi tuszu na druk z racji oszczędnej drukarki, a poprzez moją żyłowatość na foliach i papierach, mogę sobie pozwolić raz na jakiś czas na dodatkowy druk czegoś co spaprałem.
Acha, możemy też nic nie robić i nakleić jak jest – na pewno są i takie osoby…

Planszetki zrobione

Kafelki w drodze…

Od siebie dodam, że nie polecam wycinania elementów i następnego ich naklejania na folię przezroczystą, ponieważ folia się brudzi, kurzy, zagina i dużo łatwiej wtedy o bąble powietrza na naklejanych elementach.

Tuż po planszetkach, zabrałem się za upgrade kafelków terenu. Wydrukowałem na matowym papierze szablony, które następnie okleiłem folią przeźroczystą i wyciąłem. Przyklejałem je na oryginalne kafelki terenu metodą z klipsem do papieru, a następnie odwracałem je do góry spodem i nadmiary wystające po bokach usuwałem za pomocą nożyka.

Kafelki terenu gotowe.

Ponieważ jak napisałem powyżej, jestem z natury oszczędny jeżeli chodzi o papiery zdjęciowe itp. a same karty będę trzymał w koszulkach, postanowiłem że nie będę drukował ich na papierze samoprzylepnym a jedynie na papierze premium i zakoszulkuję poszczególne wydruki z prawdziwymi kartami. Owszem, leniwie, ale same karty miałem już wydrukowane na arkuszach w celach informacyjnych i łatwiej było zaoszczędzić czas pomijając etap druku, przylepiania i docinania…

Pimping Tiles…

.
..

Zatem minęło pół godziny, a ja postanowiłem jednak wydrukować karty i zrobić całą rzecz profesjonalnie od początku do końca…

.
..

Hmm jest północ, a ja drukuję karty… Pamiętajcie, żeby zapisywać nazwy najlepszych sterowników do Waszych drukarek (zwłaszcza w Linuxie), bo w razie kłopotów naprawa potrafi zająć trochę czasu… Jednak jestem niezrażony niczym i kontynuuję dzieło niczym Hefajstos w swojej podziemnej kuźni (może nie hałasuję jak kowal, ale jestem zgarbiony nad stołem, brodaty, rozczochrany na głowie i wydaję różne pomruki jak się nad czymś skupiam – taka wewnętrzna rozmowa ze samym sobą). Wydrukowane karty postanowiłem nakleić na papier Canona, którego użyłem powyżej do wytworzenia planszetek (muszę go do czegoś zużyć, więc nie będę oszczędzał) – ominąłbym ten krok gdybym mógł na nim drukować, ale niestety nie mogę, zatem ponownie naklejam papier fotograficzny na… papier fotograficzny.

Delikatnie…

Oklejone z dwóch stron arkusze kart, prezentują się całkiem nieźle, jednak mają twardość tektury. To trochę za dużo jak na karty, ale zamysł był taki, żeby stworzyć karty PREMIUM – czyli nie takie do gry, a tylko takie które są wytrzymałe i dobrze się prezentują – ponieważ w Dominant Species, karty nie służą do gry nimi, a jedynie do odgrywania zdarzeń pod koniec tury, zatem nie trzyma się ich nawet na ręce, a jedynie wskazuje które zdarzenie ma się wydarzyć. Gdyby karty miały być bez koszulek, okleiłbym je dodatkowo warstwą przeźroczystej folii, jednak po to wymyślili koszulki żeby chroniły karty, zatem pominę etap foliowania i przejdę do wycinania kart i zaokrąglania rogów. Używam metalowej linijki i nożyka firmy Olfa, a do zaokrąglania krawędzi posłuży mi… zaokrąglacz narożników. Można je kupić na portalach aukcyjnych czy w sklepach papierniczych, a rozpiętość cenowa jest naprawdę szeroka, więc każdy znajdzie coś dla siebie i na swoją kieszeń. Zaokrąglacz którego używam ma promień 5 mm.

Karty już w koszulkach.

Świeże i błyszczące – tylko lukru brakuje

I to chyba byłoby na tyle. Myślałem jeszcze o wycięciu naklejek na żetony, ale niestety nie posiadam odpowiedniego narzędzia, a same żetony posiadam z oryginalnej gry (przy czym to że grafiki na planszy i żetonach się odrobinę różnią, denerwuje mnie niesamowicie), zatem nie będę ich zmieniał, a przynajmniej nie do czasu w którym nie wejdę w posiadanie wycinarki okręgów.

Oczywiście w plikach na BGG znajdziecie jeszcze projekty żetonów, pudełka do gry i instrukcji (tę sobie wydrukowałem zawczasu). 

Do projektu używałem:
* metalowej linijki Koh-I-Noor 30 cm;
* nożyka firmy Olfa (nie pamiętam modelu, ale wszystkie nożyki tej firmy są bardzo dobrej jakości);
* maty samoregenerującej CITADEL (mówiąc szczerze, spodziewałem się po niej czegoś więcej – za Chiny nie widzę żeby się samoregenerowała, zatem następną jaką nabędę, będzie innej marki);
* drukarki EPSON L310;
* zaokrąglacza do krawędzi firmy Warrior – rozmiar S (5mm);
* papieru CANON MP-105 170gr/m – planszetki, kart;
* papieru samoprzylepnego matowego A4;
* papieru foto premium samoprzylepnego błyszczącego 115g/m

 

Mam nadzieję, że ten lekki upgrade gry w moim wykonaniu spodobał się i że chętnie spróbujecie, wiedzeni moimi próbami, sami dokonać zmian na lepsze w egzemplarzach gier które posiadacie. Następną rzeczą za jaką się zabiorę będzie wydrukowanie gry od A do Z, ale żeby nie było tak łatwo, zajmę się jej upgradem również na poziomie graficznym.

 

Jeszcze raz tutaj podaję linki do:

Wątku na BGG – LINK
Plików do druku – LINK
Wątku na Gry-Planszowe.pl – LINK

Chciałbym także podziękować Sir_Yaro i wszystkim, którzy wzięli udział w tym projekcie graficzno – translatorskim pomagającym ulepszyć grę Dominant Species. 

Serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie artykułu.

Pozdrawiam

Sławek

 

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.