Dracula – Gdy mieszkasz w wieżowcu, a w nocy ktoś puka w Twoje okno, czas rozważyć zakup krzyża i czosnku…

Posted on
Co w pudle piszczy…

Kto z Was by nie chciał stać się szybki jak błyskawica, silny jak tur ( albo ich całe stado ), oraz dysponować dostarczającą ilością życia by zrozumieć kobiety ( lub mężczyzn wedle życzenia ) ? 🙂 Jedyne co musisz zrobić to zmienić dietę i tryb życia na nocny, oraz poddać się pewnemu gastronomicznemu rytuałowi, polegającemu na jednorazowym staniu się pokarmem Przedwiecznego Zła… Brzmi zachęcająco, nieprawdaż? Gdy byłem mały, widziałem film z 1922 roku pt 'Nosferatu’, ( można go obecnie bez problemu obejrzeć na YouTube ) i pamiętam, że mroczny klimat tej niemej i czarno białej produkcji wypalił piętno w mojej głowie na lata. Będąc sam na klatce schodowej, gdy na zewnątrz było już ciemno, biegłem najszybciej do drzwi mieszkania, wyobrażając sobie pradawną i straszną istotę o zębach ostrych jak sztylety, natomiast posłany do piwnicy po jakieś przetwory ze spiżarki, nasłuchiwałem czujnie czy aby w innych pomieszczeniach coś nie czyha w ciemności i nie plecie swojej mrocznej sieci, czekając aż ktoś nieuważny wpadnie w jego szpony… Minęło dobrych kilka lat, pewna ilość książek i filmów o tej tematyce przeszła przez moje ręce i mogę śmiało powiedzieć, że te pradawne istoty urzekły mnie swoją ogładą, a zarazem drapieżnością emanującą z ich martwych ciał. Gra komputerowa 'Vampire: The Masquerade’ była jedną z moich ulubionych, potem nastał czas w którym odkryłem, że gry planszowe wracają do łask i poza RPG o wyżej wymienionym tytule, powrócił sam hrabia Dracula! Było to drugie wydanie, które pamiętam między innymi dlatego, że nie miałem z kim grać i strasznie mnie to frustrowało, bo byłem napalony na tę planszówkę jak szczerbaty na suchary, a każdy z mego otoczenia jakby się bał tej produkcji. Z natury nie lubię grać z przypadkowymi osobami ( nie licząc grania przez sieć ), zatem ze łzami w oczach pozbyłem się tej pozycji z moich zbiorów. Następne moje planszowe spotkanie z hrabią D przyszło mi odbyć w roku 2015, gdy przechodziłem pomiędzy półkami sklepu i ni stąd ni zowąd stanąłem przed regałem z nowym wydaniem Draculi które właśnie znikały w cudzych rękach… Nie namyślając się długo, porwałem jedno z pudeł niczym chytra baba z Radomia i moim skillem retoryki na poziomie 100, oraz spojrzeniem nowo narodzonego sczeniaka, udało mi się namówić małżonkę na ten zakup. Ile zmywania naczyń i robienia deserów mnie to kosztowało to już tylko i wyłącznie sprawa między mną i moją żoną, więc nie będziemy tego wywlekali, jednak dodam tylko tyle że BYŁO JAK NAJBARDZIEJ WARTO!!!

Coś niepokojąco przyciągającego jest w tym symbolu…. Wy też tak myślicie?

Od siebie dodam, iż grafika pudełka nie podoba mi się kompletnie i w porównaniu do bardzo ładnie i mrocznie wykonanej w poprzednim wydaniu, wygląda trochę kiczowato. Oczywiście to tylko moja opinia. W środku nie ma wypraski, a jedynie kartonowa wkładka, trzymająca karty i elementy na miejscu by nie latały po całym pudełku ( FFG przyzwyczaiło nas już do takiej praktyki, chociaż w poprzednim wydaniu była plastikowa wypraska, więc nie spodziewałem się po tym wydaniu, że zubożeje po tym względem ). Elementy gry są śliczne! Grafiki na kartach bardzo starannie wykonane, podobnie jak figurki, plansza i cała reszta żetonów. Moim zdaniem wszystko wygląda o wiele lepiej niż w poprzednim wydaniu i mam nadzieję, że kolejnego wydania nie będzie, a jedynie same dodruki, bo po co ulepszać coś, co już jest naprawdę dobre? Instrukcja napisana czytelnie i klarownie, a w razie wątpliwości, możemy się wesprzeć jeszcze almanachem wszystkich zasad, gdzie spisane są alfabetycznie, zatem można bardzo intuicyjnie znaleźć interesujące nas zagadnienia. Na samym początku instrukcji jest list Miny do syna w którym wyjaśnia powód swej nocnej ucieczki w nieznane, w którym pojawia się zarys obecnej sytuacji fabularnej w grze, co pozwala się lepiej wczuć w role ( a dla nie czytających książki, ani tych którzy nie widzieli filmu, wyjaśnia z grubsza ideę polowania na Księcia Ciemności ).

 

Ad Rem – Przejdźmy zatem do tego z czym mamy do czynienia.

Gotowi do pościgu… ( Łap gołębia… )

Wampiry – drapieżniki w najczystszej postaci ( nie piszę tu o sadze 'Zmierzch’, która obdarła cały majestat dzieci nocy i zastąpiła go byciem outsiderem w stylu USA, oraz zmieniła ten kryjący się w nich mrok na żel do włosów, a same istoty w grupę ulizanych nastolatków uganiających się za dziewczynami… No cóż, jeśli taki ich obraz znajduje nabywców to czemu nie, ale ja w takowym nie gustuję. ), które nie cofną się przed niczym, ani nie ukorzą się przed byle kim. Dumne, skryte, dzikie, a zarazem tragicznie romantyczne, żyjące w ukryciu kurtyny nocy zza której wychodzą jedynie powodowane głodem i pragnieniem dekadenckiej rozrywki, jak przyzwyczaił nas do tego 'Wywiad z wampirem’ ( gimby nie znajo ). W grze Dracula, przypadnie nam udział w polowaniu na wampira, lub ucieczka przed obławą jako sam Dracula. Obserwując jednak wachlarz umiejętności Hrabiego D, dochodzę jednak do wniosku, iż nie jest to ucieczka w pełni tego znaczenia, a leniwe oddalanie się od możliwych niebezpieczeństw związanych z łowcami… W końcu zwykli śmiertelnicy nie mogą nam bruździć i wtrącać się w sprawy istot, które są ponad nimi…

Pozornie wydaje się, że zadanie schwytania uciekiniera jest proste, ale z każdym mijającym dniem coraz bardziej objawia się moc jaką Dracula dysponuje…. Może uciekać po lądzie i morzach ( chociaż na obszarach morskich traci energię życiową ), tworzyć nowe wampiry, zmieniać postać na zwierzęcą, pokonując przemieniony odległość dwa razy większą niż w normalnej postaci, blokować tory kolejowe i drogi, wywoływać sztorm, mgłę a także powodować całą masę innych nieprzyjemnych zjawisk i efektów dotykających jego prześladowców. Jednym słowem, posiadanie wroga w postaci Draculi nie jest w żadnym wypadku ani rozsądne, ani bezpieczne. Zwłaszcza jeżeli lubimy nocne spacery po opustoszałym mieście lub parku w XIX wiecznej Europie. Do tego, W każdym miejscu w jakim Książe Ciemności się z znajduje, zostawia za sobą nieprzyjemną niespodziankę w kryjówce. A gdy ją opuści i minie odpowiednia ilość rund, Dracula może dodatkowo poczęstować łowców jej nieprzyjemnym efektem, nawet jeżeli łowcy nie natkną się na daną kryjówkę  ( oczywiście jeżeli nie odkryli wcześniej tej miejscówki i nie zapobiegli zawczasu tej małej apokalipsie ). Jakby było mało to wampir może ugryźć łowcę i dzięki temu zyskuje możliwość widzenia dwóch kart z ręki ugryzionej osoby, jako efekt połączenia się ich … genów? śliny? DNA? Hmm, nie wiem sam jak to nazwać, ale po ugryzieniu, Dracula może częściowo czytać myśli ofiary. Co ciekawe, osoba grająca Miną, ma już od początku gry przechlapane, ponieważ ma jedno ugryzienie na koncie i od początku gry jest zmuszona pokazywać swoje dwie karty. Jakby tego było mało, jeżeli wampir ugryzie nas po raz drugi, nasz łowca ginie bezpowrotnie. Oczywiście jakby tego było mało to Książe Mroku może słuchać wszystkich rozmów odbywających się pomiędzy graczami, a oni nie mogą ich przed nim ukrywać. Czy to wystarczy aby zachęcić Was do wampirzenia?

Czas upływa nieubłaganie, a wraz z nim wpływ Księcia Mroku rośnie…

 

Oczywiście łowcy mają technologiczne wsparcie w postaci różnorakiej broni, dewocjonaliów ( 😀 nie mogłem się oprzeć by tego nie wpisać 😀 ), oraz kart ze sprzyjającymi nam zdarzeniami losowymi. Do tego jest ich cała czwórka, mogąca w dodatku podróżować pociągami i statkami w dowolnej konfiguracji, zbroić się, przeszukiwać kryjówki, zdobywać sojuszników oraz kombinować na wszelkie sposoby jak usidlić tę przebrzydłą kreaturę czającą się w mroku.

Grę wygrywają łowcy, gdy uda im się zabić Draculę, natomiast gracz prowadzący wampira zwycięża w momencie w którym osiągnie trzynaście punktów na torze swoich wpływów.

Zasady tej gry opiszę z grubsza i to w wersji ułatwionej ( bez kart Mocy ), bo nie chcę zamieszać zbytnio w głowach ludzi czytających tę recenzję, a co za tym idzie zniechęcić ich do tej wspaniałej gry.

Praecepta de ludo – Zasady gry – Złap gołębia, złap gołębia… ZŁAP!!! ( gimby nie znajo )

A oto i Hrabia we własnej osobie…

Na samym początku jedna osoba zostaje Draculą a pozostałe łowcami i od tej chwili stają się swoimi śmiertelnymi wrogami na czas rozgrywki ( zatem dobrze jest zaprosić do gry na tym miejscu kogoś kogo nie lubicie, bo wtedy wczucie się w rolę będzie bardziej naturalne 😀 ). Każdy bierze arkusz postaci i kartę pomocy a także ustawi swój pionek w mieście startowym ( które jest ustalone dla ułatwienia gry początkującym graczom, jednak sama gra nie zabrania ustawienia łowców w dowolnym innym niż wskazane miejsce ). Dracula natomiast ciągnie pięć kart spotkań na rękę, następnie patrzy na sytuację na planszy i wybiera w sekrecie miejsce startowe dla swojej postaci, po czym wyciąga z talii miejsc właśnie tę miejscowość i kładzie ją zakrytą na pierwszym miejscu Szlaku. I tak zaczyna się dzień pierwszy. Łowcy mogą ustalać między sobą strategie, ale muszą to robić tak aby wszystko słyszał Dracula. Każdy z łowców ma swoje dodatkowe umiejętności z których korzystanie będzie ułatwiało rozgrywkę. Nie ma tutaj losowania pierwszego gracza, ponieważ bohaterowie mogą odbywać akcje w określonej kolejności i musza się tego trzymać ( a zmuszają ich do tego numery na ich kartach postaci, oznaczające kolejność ruchu ). Zatem w swojej turze dziennej, wolno jest łowcy: ruszyć się ( tylko w dzień ) – drogą i koleją pomiędzy miastami, lub na obszar morski z portu; zaopatrzyć się – w dużych miastach można pociągnąć kartę Zaopatrzenia z góry talii, a następnie kartę Wydarzenia ( jeżeli posiada symbol Draculi należy kartę odrzucić i pociągnąć tę z symbolem łowców ), w małym mieście ciągnie się tylko kartę Wydarzenia; wymienić przedmioty – jeżeli na polu znajduje się inny łowca, można z nim w ukryciu przed Draculą wymienić przedmioty i bilety kolejowe; wykonać akcję specjalną – czyli akcje ze swojej karty postaci ( o ile można wykonać ją jako akcję ), albo widniejącą na karcie Wydarzenia ( o ile można wykonać ją jako akcję ); zarezerwować bilet – pobrać go z puli biletów ( można mieć maksymalnie dwa ); odpoczywać – odzyskując jeden punkt życia; przeszukać miejsce – by odnaleźć w kryjówce na szlaku wampiry stworzone przez Draculę.

Tutaj dzieje się całe zło…

Zatem po dniu i tym jak każdy z łowców wykonał jedną ze swych akcji, nadchodzi czas zmierzchu, zegar na górze planszy jest przesuwany na pole nocne, a łowcy mogą kolejny raz po jednej akcji, lecz z paroma wyjątkami i zmianami. Otóż nie wolno jest podróżować w nocy, a faza zaopatrzenia przebiega w sposób następujący – karta zaopatrzenia jest pobierana tak samo jak w dzień, lecz w przypadku karty wydarzenia, wyciągamy ją ze spodu talii i w zależności czy będzie miała symbol łowców czy Draculi, trafia w ręce sił dobra lub zła. Zatem dobrze jest wyposażać się w dzień, kiedy nie musimy ryzykować, że naszą nieudaną próbą wynagrodzimy siły zła.

Gdy ponowny ruch ludzi dobiega końca, przychodzi czas na Księcia Ciemności. Dracula porusza się o jedno miasto drogą ( nie może korzystać z kolei ), lub o dwa w przypadku zamiany w wilka ale tego tematu postanowiłem nie rozwlekać, żeby nie komplikować zanadto. Może też podróżować drogą morską, jednak kosztuje go to cenne zdrowie i jest łatwiejszy do namierzenia. Dlaczego tak się dzieje, już objaśniam. Gdy wampir podróżuje od miasta do miasta, zostawia na swoim szlaku karty brązowe, jednak gdy tylko znajdzie się na statku, kładzie na trasie swej wędrówki niebieskie. Jako że obszary morskie stanowią znamienitą mniejszość, stąd łatwiej jest wpaść na trop Draculi. Zatem wracając do tego jak przebiega ruch – wybieramy miasto oddalone od naszego obecnego o jeden odcinek drogi, znajdujemy w talii szlaku kartę reprezentującą to miasto, przesuwamy kartę z pierwszego miejsca w prawo, a nową kartę naszego pobytu kładziemy w miejscu tamtej i okraszamy ją dodatkowo o Spotkanie. Brzmi zawile ale takie nie jest.

Łowca wyposażony w najnowsze zdobycze techniki…. Pełna determinacja!

Po kilku ruchach Draculi, jego tor zaczyna zapełniać pola szlaku. Gdy tylko któryś z łowców stanie na polu na którym przebywał wcześniej nasz hrabia, karta na szlaku jest odsłaniana i Dracula może chcieć aktywować tam zasadzkę ( karta spotkania ). Gdy to zrobi, łowca konfrontuje się się z nieprzyjemnym efektem wywołanym przez wampira. Jednak nie zawsze tak się dzieje, ponieważ gdy karty szlaku przesuną się tak, że szósta karta spadnie z planszy, wtedy karta spotkania może się 'przemienić’, czyli zostaje zastosowana wskazówka na samym dole karty, a to nigdy nie jest przyjemne dla graczy. Czasami przemieniona karta budzi innego wampira stworzonego przez Draculę i trzeba z nim walczyć ( to tak jakby łowcy mieli za mało na głowach z samym polowaniem na Hrabiego ).

W wielkim uproszczeniu pisząc, wybieramy gdzie chcemy się ruszyć Hrabią, a następnie przesuwamy karty na szlaku w prawo, kładziemy kartę miejsca na nowo odsłoniętym polu, a na to spotkanie które wybraliśmy z ręki. Jeżeli poprzez zabieg przesuwania szlaku wędrówki w prawo, któraś lokacja spadła z planszy, wraca do talii miejsc. Jeżeli natomiast na lokacji była karta spotkania, Hrabia może 'przemienić’ to spotkanie i wtedy łowców spotka nieprzyjemna niespodzianka albo może zachować taką kartę miejsca i wszystko co się na niej znajduje ( inne karty, znaczniki itp. ) na jednym z  trzech pól kryjówek znajdujących się na prawo od szlaku.

Dracula i jego moce nie z tej ziemi

Czym są kryjówki i jaki jest powód zostawiania kart zamiast przemieniania ich? To proste. Otóż czasami przemieniona karta spotkania nie dotknie swoją mocą żadnego z łowców, a jednocześnie jest na tyle wartościowa i potężna, że szkoda byłoby się jej pozbywać nie korzystając z niej. Właśnie dlatego Hrabia może zachować do trzech miejsc w których trzyma złe niespodzianki dla swoich prześladowców, czekając na lepszy moment na ich uaktywnienie.

Po ruchu Draculi i efekcie wywołanym przez kartę spotkania, noc dobiega końca i zaczyna się kolejny dzień. Zegar jest przesuwany do przodu i zaczyna się kolejna część naszej przygody. Oczywiście nie byłoby tak trudno gdyby tylko na tym polegała cała rozgrywka, a zatem po upływie tygodnia na zegarze, Dracula umieszcza jeden z trzech znaczników rozpaczy na miejscu do tego przeznaczonym, a gdy wszystkie trzy się tam znajdą, Hrabia osiąga Poziom wpływów tak duży, że osiąga poziom furii, która daje mu dodatkowe punkty wpływów w takiej ilości, że koniec gry to kwestia kilku ostatnich dni. Oczywiście, łowcy też mogą wygrać w tym momencie grę, ale presja odczuwalna przez punkty pojawiające się na torze wpływów Księcia Ciemności jest wręcz namacalnie wyczuwalna i może być przyczyna popełniania błędów, zatem TYLKO SPOKÓJ MOŻE WAS URATOWAĆ.

Karta spadła z toru Szlaku i ktoś uczulony na sierść i bliski Tuluzy może mieć poważne kłopoty…

Ok, wiemy jak się ruszać i co nam wolno, ale co robić gdy odkryjemy gdzie przebywa wampir? Stając na polu, gdzie ukrywa się Dracula, gracz kierujący nim jest zmuszony postawić na tym mieście figurkę Draculi. O zmroku zacznie się walka z wampirem! Pozostali gracze dokańczają swoją turę, a szczęśliwiec ma szansę na przemyślenie tego co zamierza zrobić w zwarciu z siłami ciemności. Walczący łowcą, dobiera karty 'Unik’, 'Pięści’ i 'Ucieczka’ do swoich kart przedmiotów, a w tym samym czasie oponent tasuje talię kart walki Draculi i dobiera na rękę pięć kart. Mamy już uzbrojone strony, zatem LET’S GET READY TO RUMBLEEE!!! – jak to mówi Michael Buffer 😀 Walka przypomina trochę grę w wojnę. Na kartach są różnorakie symbole oznaczające konkretny rodzaj ataku. Obie strony walczące wykładają po jednej karcie ataku podczas walki i jednocześnie je odsłaniają, ukazując sobie owe symbole. Jeżeli broniący wyłoży taki sam symbol jak atakujący, atak uważany jest za sparowany. Dodatkowo przedmioty mogą mieć działanie dodatkowe np. uniemożliwienie Draculi ucieczkę od walki lub zakaz używania konkretnego rodzaju ataku, więc można naprawdę ciekawe combosy układać, by dokuczyć przeciwnikowi. Gdy atak się powodzi, obrażenia lądują na karcie Draculi / Łowcy, a gdy ich ilość wyrówna lub przekroczy wartość na karcie postaci, wtedy a) wampir ginie b) łowca ląduje w szpitalu, tracąc cały dobytek.

… a tym kimś jest Mina, będąca o dwa odcinki drogi od tegoż miasta. Ciekawe czy szybko ucieka w obcasach….

Summa – Podsumowanie

Oto w wielkim skrócie zasady panujące w grze Dracula. Oczywiście tutaj opisałem uproszczone zasady, bez wyjaśniania takich rzeczy jak używanie mocy Draculi, żetonów sztormu, mgły, nietoperzy, hostii i poświęconej ziemi ( ponieważ pragnę Was zaciekawić i zachęcić do wypróbowania tej GENIALNEJ GRY! , zamiast przerażać mnogością wszystkiego ), licząc że sami spróbujecie jak to jest korzystać z nadnaturalnych umiejętności Księcia Ciemności.

Polskie Drogi – Poblokowane z każdej strony… i jeszcze do tego znacznik SMOGU położony… ( czyżby Kraków? )

Klimat upływającego czasu i polowania na uciekającego wampira udziela się przy stole absolutnie wszystkim i sprawia, że 'ochy’ i 'achy’ systematycznie rozbrzmiewają wokoło planszy na której toczy się rozgrywka. Z jednej strony uwielbiam tę grę, bo jest taka wszechstronna i sprawia, że gorycz porażki jest wręcz ogromna ( zwłaszcza gdy jest się już bardzo blisko doprowadzenia gry do zwycięskiego końca ) i wielka gula uderza w gardło, kiedy wydaje się komuś, że za jedną turę wygra, a w rezultacie jest zupełnie odwrotnie. Z drugiej strony nienawidzę tej gry za to jak przeraża nowych graczy… Muszę tłumaczyć, że to tylko wydaje się takie skomplikowane, że to naprawdę nie jest takie trudne jak się wydaje i w ogóle stawać na rzęsach, żeby nie uciekali zanim zacznie się cokolwiek dziać na planszy. Miałem tak kiedyś z World Of Warcraft: Gra Planszowa – otwarłem pudło i wysypały się z niego woreczki strunowe z żetonami, kartami, kostkami, a przyszli współgracze otwarli oczy szeroko i … spasowali 😀

(Podrasowane) Pudełko w pełnej okazałości

Ultima iudicium – Ostateczna ocena

Gorąco polecam, zachęcam i jednocześnie zapewniam, że to będą bardzo dobrze wydane pieniądze i zapewnią długie oraz emocjonujące godziny gry dla każdej ze stron.
Mam nadzieję że moja recenzja okazała się przydatna i sprawiła, że wszelakie pytania i wątpliwości jakie mieliście przed zakupem tej pozycji, zostały całkowicie rozwiane.

 

 

 

 

 

 

Plusy:

  • Można być DRACULĄ!
  • Trzeba się nagłówkować  i to całkiem niemało, aby zwyciężyć. 
  • Można wyciągnąć satysfakcję z gry zarówno w dwie jak i w pięć osób.
  • Zabijanie ukochanej/go przy stole, ujdzie na sucho podczas tej gry.

Minusy:

  • Na początku może przerażać wygląddem i mnogością zasad
  • Nie jest to gra dla początkujących graczy, a jako rodzinną rozgrywkę zasugerowałbym ją 'bardzo specyficznym rodzinom’     

  Grę oceniam  – 8.5/10

DRACULA ( Fury Of Dracula )  (2015) – Garść Informacji

   Autor: Frank Brooks, Stephen Hand, Kevin Wilson
   Artysta: Chris Beck, Samuel Shimota
  Ilość Graczy: 2-5
  Wiek minimalny: 14+  ( na BGG są sugestie że już z nastolatkami w wieku 12 lat można próbować gry  )
  Czas rozgrywki: ok 120 – 180 minut
  Wydawca: Fantasy Flight Games
  Wydawca w Polsce:  Galakta
 

Przydatne linki:
Instrukcja pl do pobrania/druku,
Strona gry na serwisie BoardGameGeek.com,
Tutaj kupisz w dobrej cenie – wyszukiwarka gier I-Szop.pl,

 

Serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie mojej recenzji.

Pozdrawiam

Sławek

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.