Czym skrobać nogi nieumarłemu – Domowy Test Narzędzi do Oczyszczania Figurek z Resztek Plastiku

Posted on

Witajcie,

Na początku chciałbym przeprosić za dość długą przerwę między postami. To wynik mojej przerwy urlopowej, która tak mnie zaabsorbowała, że nie miałem czasu usiąść przed komputerem ani na chwilę.

Dzisiaj przedstawię moje testy i próby z zakresu pozbywania się tzw. mouldlines, czyli fragmentów plastiku biegnących wzdłuż figurki, będących wynikiem zwykłego wyciśnięcia nadmiaru plastiku z formy podczas tworzenia miniaturek. Gdy plastik zastygnie, a jego nadmiary zostaną usunięte, w większości ( jeżeli nie we wszystkich przypadkach ) pozostają ślady, które nie wyglądają ani estetycznie ani nie upiększają figurek w żaden sposób. Trzeba się ich zatem pozbyć, jeżeli planujemy mieć bardziej dopracowane elementy gier, lub zwyczajnie zamierzamy pomalować nasze małe dzieła sztuki. Kiedyś, gdy plastikowe figurki nie były wytwarzane masowo, metal był podstawowym materiałem z którego były wykonane. Były ciężkie, wg mnie brakowało im szczegółowości, a oczyszczanie ich odbywało się za pomocą pilników ( zresztą tak jest do dzisiaj w przypadku tego typu materiału ). Ostatnio, mając w planie powrót do malowania, zacząłem wertować strony poświęcone zagadnieniu, a ponieważ lubię się zabrać za każdy temat porządnie, spędziłem nad tym trochę czasu. Technika ruszyła do przodu, różnorodność narzędzi również się powiększyła. Na jednym z forów poświęconych tematowi, znalazłem obszerny artykuł o malowaniu w którym autor oczyszczał plastikowe figurki… pilnikami, a co więcej, chwalił sobie tę metodę! Ponieważ jestem raczej sceptykiem –  empirystą, nabyłem pilniki Army Painter i postanowiłem czym prędzej sprawdzić to, jak to narzędzie do metalu obrobi plastik… Drugim przyrządem jaki postanowiłem wypróbować, będzie nożyk modelarski Army Painter, ponieważ kiedyś używałem podobnego do modelarstwa, więc logicznym dla mnie było, że taki nożyk świetnie spełni się w swojej roli. Szperając w sieci znalazłem też bardzo ciekawe narzędzie – MOUDLINE REMOVER TOOL – firmy Citadel. Zaintrygował mnie ten przedmiot na tyle, że postanowiłem go zakupić i tak z kursu przygotowania figurek do malowania, zrobiła  się recenzja narzędzi do przygotowania ich jeszcze przed pokryciem farbą. Jako doświadczalne obiekty do ‘strugania’ wyznaczyłem ‘szwędaczy’ z gry Zombicide.

Zatem jak mi poszło z Pilnikami – Zwątpienie łamie no­gi o próg możliwości. 

Pilniki według mnie nie nadają się kompletnie do tego, by oczyszczać plastikowe figurki. Znaczy, drobnoziarniste pilniki do paznokci i pokrewne, spełnią swoją powinność na płaskich powierzchniach, ale kompletnie wysiadają na nierównościach. Pilniki do metalowych powierzchni tj. Army Painter są zbyt gruboziarniste i nie dość, że wrzynają się w plastik głęboko, to dodatkowo nie pozbywają się go z figurki i powierzchnie są podrapane, postrzępione z odstającymi gdzieniegdzie strzępkami plastiku. Może ja coś źle robiłem,albo sam nie wiem, ale efekt końcowy nie podobał mi się ani trochę, więc zamiast dalej próbować i niszczyć kolejne miniaturki, zabrałem się za następne narzędzie. Jeśli ktoś potrafi używać pilników przedstawionych na zdjęciach tak, by figurki wyglądały naprawdę dobrze, proszę o kontakt i chętnie zamieszczę sprostowanie wzbogacone o nowe techniki pracy (których mam nadzieję się nauczyć od osoby, umiejącej korzystać z nich lepiej niż ja).

Pilniki spaprały sprawę…

Edward Nożycoręki – Army Painter w wersji ostrej.

Ponieważ jako nastolatek interesowało mnie składanie plastikowych modeli, miałem już do czynienia z nożem modelarskim. Szwagierka, która pracuje w służbie zdrowia ( nawiasem mówiąc, skąd taka nazwa…? przecież służą chorym do czasu gdy Ci nie wyzdrowieją, zatem powinni się nazywać służbą chorych ), nazywa to narzędzie skalpelem, ale chociażby był nazywany przez draba z ciemnej alejki ‘majchrem’, czy kogoś innego ‘dynksem’, to dla mnie i ludzi lubujących się w modelarstwie będzie to zawsze nóż modelarski. Efekty pracy tym narzędziem są więcej niż zadowalające! Już od czasów gdy sklejałem modele, używałem go zawsze. Świetnie przycina wszelakie krawędzie, a po nieregularnych powierzchniach sunie niczym brzytwa ślizgająca się od szyi aż po policzki. Można przycinać, ścinać, usuwać nadmiary, wyostrzać kontury figurek nie do końca prawidłowo odlanych i w ogóle, według mnie absolutny must – have w każdym modelarsko – figurkowym zestawie majsterkowicza. Koniec i kropka!

Nożykowe cięcia i ujęcia
Więcej nożowniczych wycinanek…

Unus pro Multis – jeden za wszystkich? – CITADEL Mouldlines Remover.

Jak już napisałem powyżej, wiedziony ciekawością, postanowiłem kupić ten produkt. Po obejrzeniu filmików w internecie, zachwycony łatwością w usuwaniu skaz plastiku, udałem się do sklepu i ku mojej radości, mieli to maleństwo u siebie. Otworzyłem pudełko i moim oczom ukazał się piankowy insert w którym ‘skrobak’ ( bo nie jest to nożyk ) był ułożony. Bardzo ładnie zapakowany, robi wrażenie podczas otwierania itp, ale nie o to nam głównie chodzi przy kupowaniu narzędzia do warsztatu pracy, zatem przejdźmy wprost do sedna. Całe narzędzie jest metalowe i całkiem dobrze leży w dłoni, więc czym prędzej zabrałem się za skrobanie. Muszę przyznać, że byłem mile zaskoczony, bo nie spodziewałem się jakiejś mega rewelacji, a tu wióry leciały z figurki aż miło. Końcówka robocza Moudline Removera jest zwykłym kawałkiem metalu, który ma grubość kilku milimetrów i został tak oszlifowany, że jego krawędzie mają kąty idealnie proste i tymi właśnie kantami zdzieramy nadmiary plastiku. Nie wiem na ile to będzie wytrzymałe na dłuższą metę, bo w nożyku trzeba zmieniać ostrza, a tutaj nie ma takiej opcji. Mam nadzieję, że CITADEL nie wypuściło bubla i po oszlifowaniu setki figurek, trzeba będzie zmieniać skrobak na nowy… Ostatecznie Mouldline Remover ma wadę taką, że nie posiada szpica jak nóż modelarski, a zatem nie wchodzi wszędzie ( np. między rękę a tułów figurki i tym podobne małe przestrzenie ) i w rezultacie musiałem się wspomagać tym drugim w kilku miejscach. Jednak szybkość i spokój prowadzenia narzędzia po plastiku ( nie zacina jak to można pechowo zrobić nożykiem ) sprawia, że chętnie będę go używał i wspomagał się nożykiem w chwilach trudności operowania na wąskich przestrzeniach.

Do wszystkich prac użyłem czarnej podkładki, żebyście widzieli jaka ilość została zeskrobana z figurek w mniej więcej takim samym czasie. Oczywiście pomiędzy kolejnymi próbami czyściłem ją.

Ultima iudicium – Ostateczna ocena

Uważam że Nożyk Modelarski ma lekką przewagę nad skrobakiem w wąskich przestrzeniach, a skrobak jest szybszy i można nim operować z większą swobodą psychiczną, nie martwiąc się o to, że zatnie figurkę lub coś odetnie wbrew naszej woli. Zatem, najważniejszy jest Nożyk Modelarski ( Army Painter w moim przypadku ), a jeżeli macie trochę pieniędzy i nie szkoda ich Wam na dodatkowe wyposażenie, które ułatwi pracę, możecie śmiało dokupić Moudline Remover firmy CITADEL.

Co do pilników, hmm… Brak mi słów, bo spodziewałem się nie wiadomo czego, a wyszło koszmarnie, zatem – NIE, NIE I JESZCZE RAZ NIE DLA PILNIKÓW NA PLASTIKU!!!!

Scio Me Nihil Scire – Wiem, Że Nic Nie Wiem – Końcowe sprostowanie.

Recenzja ta została napisana w celu dydaktycznym dla osób, które chciałyby wiedzieć więcej o sprzęcie jaki kompletuje, oraz moich opiniach o nim. Nie jestem figurkowym wyjadaczem, tylko zwykłym szarym człowieczkiem powracającym do relaksującego hobby jakim jest malowanie miniaturek. Zatem jeżeli w którymś miejscu mijam się z prawdą, chętnie przyjmę opinie i wskazówki które poszerzą moją wiedzę w każdym zakresie związanym z tematem:)

Sławek

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.