CYTADELA – pojedynek lordów według Bruno Faiduttiego, czyli jak w zabawny i wciągający sposób pozbyć się rodziny i znajomych

Posted on
Niepozorna z zewnątrz….
Po otwarciu pudełka uracza nas swym pięknem…
Król
Karty Postaci
Dzielnice
Więcej dzielnic

Dzisiejszego dnia, siedząc sobie w kawiarni i popijając jedyny rodzaj kawy jaki jestem w stanie przełknąć, czyli mrożoną, przedstawię grę z roku 2000 – CYTADELĘ. Dla wielu graczy, w tym także dla mnie jest to kultowa pozycja, którą praktycznie każdy planszówkowicz powinien posiadać w swojej kolekcji. Opowiada o zmaganiach władców miast ( wcielają się w nich gracze ), którzy starają się udowodnić innym swoją wyższość w zarządzaniu miastem:) A jak inaczej będąc lordem, nie wypowiadając wojny domowej, można udowodnić pozostałym, że za słabe są z nich herbatniki? Poprzez budowę lepszego miasta!

Cytadela jest genialną w swej prostocie grą blefu, intrygi i … świetnej zabawy! Wyobraźcie sobie siebie w gronie znajomych, każdy z Was ma karty w ręce i kombinuje jak ‘wyhuśtać’ pozostałą resztę. Z tury na turę napięcie i adrenalina w żyłach  rosną wraz ze zwiększającą się liczbą dzielnic leżących przed ‘lordami’. Każdy ma jakąś strategię obraną w głowie  i stara się doczekać fazy dobierania karty postaci. Podczas tego manewru, z zapartym tchem każdy wręcz modli się w duchu, aby talia postaci jaką właśnie otrzymał zawierała właśnie tę, która odpowiada jego obranej strategii w żmudnej drodze do zwycięstwa. Gdy owa wymarzona postać znajdzie się już w waszych rękach, myślicie, że przed wami triumf zwycięstwa?! Nic bardziej mylnego! Wasi tak zwani przyjaciele, pełni miłości partnerzy życiowi lub ludzie mieniący się  ukochaną rodziną ( albo jedno, drugie na współ z trzecim, wymieszane w dowolnej konfiguracji ), którzy powtarzali dziesiątki razy przez lata, że nigdy by Was nie skrzywdzili, teraz są gotowi zabić Waszą postać bez mrugnięcia okiem lub jako bonus ( gdyby mordowanie się nie powiodło ), okraść i zburzyć Wam wybudowane wcześniej dzielnice!!! Czy to nie jest straszliwie niepokojące?! Jakby tego było mało, gracze przy stole potrafią zrzucić z siebie skórę np. dobrotliwego wujaszka chodzącego do kościoła częściej niż sam papież i wykrzykiwać hasła nienawiści typu – ‘Patrzcie ile On już zbudował!!! Trza Go ubić bo wygra!!! Kto ma złodzieja albo skrytobójce?‘ Na to wszystko włącza się ktoś inny, równie dobrotliwy – ‘Żeby nie zbudował więcej!! Albo poburzyć mu dzielnice !‘ W tym momencie modlisz się, by akurat teraz, nikt nie trafił swym wyborem postaci, jaka pozornie bezpiecznie spoczywa Ci na ręce ( nie wolno nikomu zdradzać przed ujawnieniem co się ma ) i jej nie zabił, ograbił, czy zwyczajnie nie wyburzył Twego dzieła stawianego w pocie czoła na przestrzeni ostatnich rund które ci sprzyjały. A oprócz faktu, że musisz grać w taki sposób, by zmylać resztę, zdobywać złoto, rozbudowywać swoje włości, to jeszcze samemu nie raz i nie dwa przyjdzie ci ograbić lub zabić ‘ukochane’ osoby. Czyż to nie brzmi pięknie?!!!

Jak nie dać się zabić w tym groźnym świecie… – Podręcznik Przetrwania Początkujących Lordów ( PPPL )

Stara łacińska sentencja mówi – ‘ Aquila non captat muscas‘ co oznacza, że orzeł nie łapie much ( ponieważ nic mu nie zrobią, a i pojeść sobie nimi raczej średnio można ), jednak w tej grze, powiedzenie to jest tak aktualne, jak zeszłoroczny śnieg. Tutaj nawet będąc orłem, trzeba uważać na muchy! Zwłaszcza na te najmniejsze, bo gdy ktoś przegrywa z kretesem, nie ma już nic do stracenia, więc jedyną rzeczą jaka sprawi mu radość będzie podcięcie Ci skrzydeł i cieszenie się z mitologicznego niczym u Ikara, upadku Twojego miasta. Zatem oczy dookoła głowy i nie daj się zwieść współgraczom, którzy będą robili niewinne miny w Twoim kierunku! Zero skrupułów dla tych, którzy mają za dużo kasy i dzielnic, bo w końcu to Ty masz być najmocarniejszym lordem!

Praecepta de ludo – Zasady gry – Rządź lub niech rządzą Tobą

Jak już wspomniałem wcześniej, zasady gry są bardzo proste. Nie będę wnikał w warianty z różną liczbą graczy, ponieważ ostatecznie ( poza opcją w dwie osoby ) każdy dostaje kartę postaci i gra toczy się wręcz identycznie. Zatem na początku, każdy dostaje dwie sztuki złota i dwie dzielnice na rękę. Karty na ręce są uznawane za niewybudowane, a leżące przed graczem na stole, przeciwnie. Grę zaczyna najstarszy z uczestników i jemu jako pierwszemu przypada korona pierwszego gracza oraz talia postaci. Wybiera jedną kartę, którą odrzuca zakrytą na stół ( dla zmyłki następnych graczy, by nie mogli w stu procentach domyślić się, jaką kartę zatrzymał pierwszy gracz ), a następnie przekazuje talię następnym osobom. Ostatni gracz zostaje z dwoma kartami postaci,  zatrzymuje jedną z nich, a ostatnią kartę odrzuca zakrytą na stół ( ten sam zabieg jak u pierwszego gracza ).  Następnie postacie są wywoływane wedle numerów na ich kartach i wykonują swoje akcje. Mamy do dyspozycji następujących ‘ pomocników ‘ ( których przedstawię w kolejności w jakiej są wywoływani ) : Zabójca, Złodziej, Magik, Król, Biskup, Kupiec, Architekt i Generał. Każdy z nich posiada jakąś umiejętność, lub przynosi profit – Zabójca, zabija inną postać, więc gracz posiadający ‘ofiarę’ na ręce, traci turę, Złodziej, przywłaszcza sobie złoto okradanej postaci ( napisałem ‘postaci’ a nie gracza, ponieważ możecie chcieć okraść kogoś kto ma dużo złota i będziecie pewni, że jest np. Architektem, a  finalnie okaże się, że oczekiwana przez nas ‘ofiara’ znajdzie się na ręce u gracza który nie będzie miał grosza przy duszy i zdobycz Wam przepadnie ), Magik, zamienia dzielnice na ręce właściciela z kartami innego gracza ( tutaj zamiana następuje z ‘graczem’ a nie postacią, więc możemy np. zamienić jedną kartę z naszej ręki z czterema kartami innego uczestnika rozgrywki ) , lub z dzielnicami z talii głównej ( taką samą liczbę jaką nasz Magik ma na ręce wolno mu wymienić i nic ponad to, zatem czasem warto jest okraść gracza z większą ilością kart na ręce ), Król, zostaje w następnej rundzie pierwszym graczem, a także otrzymuje profit, lecz sprawę profitów wyjaśnię w dalszej części opisu zasad. Architekt może wybudować do trzech dzielnic w swojej turze, a także po jej zakończeniu, ma prawo dobrania dwóch kart na rękę, Biskup,otrzymuje profit oraz jego dzielnice nie mogą być niszczone w danej turze przez generała, Kupiec, zyskuje profit i wzbogaca się o dodatkową sztukę złota po zakończeniu swojej tury, a Generał, oprócz otrzymanego profitu, po swojej turze, ma prawo zniszczyć jedną zbudowaną dzielnicę ( swojego lub innego miasta ), płacąc za nią o jedną monetę mniej niż jej wartość.

O co chodzi z profitami? Otóż, mamy dzielnice królewskie ( żółte ) , sakralne ( niebieskie ) , kupieckie ( zielone ) i militarne ( czerwone ). Gdy kolor postaci na Twojej ręce, jest taki sam jak wybudowanych u Ciebie dzielnic, przynoszą one profit – czyli złoto. Mając np. Biskupa ( jego kolorem jest niebieski – sakralny ) i wybudowane dwie zielone dzielnice oraz trzy niebieskie, otrzymamy trzy sztuki złota a w dodatku jesteśmy nietykalni dla niszczycielskiej mocy Generała! Zakładając oczywiście że Zabójca nie zabił nas wcześniej, ponieważ martwy Biskup niewiele zdziała próbując bronić miasta. Oprócz wyżej wymienionych kolorów, są jeszcze dzielnice specjalne ( fioletowe ),  dające profity w trakcie gry, lub po jej zakończeniu ( z reguły można otrzymać dzięki nim więcej punktów na końcu gry ). Każda karta, oprócz koloru, ma jeszcze swoją cenę, za którą można ją kupić i wyłożyć na stół przed siebie.

Skoro wiemy już czym są postacie i dzielnice, przejdźmy do tych trudnych zasad. W swojej turze, MUSIMY dobrać dwie sztuki złota LUB pociągnąć dwie karty dzielnic i zatrzymać jedną z nich. Następnie WOLNO CI wybudować jedną dzielnicę ( Architekt może zbudować do trzech w swojej turze ). Ot i wszystko! Czyż to nie proste?! Jedyne czego nie wolno, to budować dwóch takich samych dzielnic ( czyli możesz mieć kilka zielonych dzielnic, ale każda z nich musi inaczej się nazywać).

Gra dobiega końca, gdy któryś z uczestników wybudował ósmą dzielnicę. Wtedy gracze dokańczają ostatnią turę i następuje podliczanie punktów. Punktujemy wartość zakupionych kart (zatem opłaca się mieć jak najdroższe ), profity z budynków specjalnych, oraz jeśli skompletowaliśmy dzielnice we wszystkich kolorach aż wreszcie, jeżeli udało nam się postawić ósmą z nich w swoim mieście ( liczy się stan po ukończeniu ostatniej rundy, zatem gdy masz szczęście, zbudujesz jeszcze ósmą budowlę gdy ktoś przed Tobą także to zrobił i ogłosił że to ostatnia runda).

Summa – Podsumowanie

Według mnie, Fantasy Flight Games, na spółkę z Bruno Faiduttim, zrobili kawał dobrej roboty. Gra jest dopracowana graficznie, prosta i cieszy zarówno w większym jak i mniejszym gronie. Ponadto została przetłumaczona na dwadzieścia pięć języków, co już samo w sobie powinno być jej rekomendacją. Wspaniała pozycja do wprowadzenia w świat magii planszy osób, nie mających styczności z grami planszowymi ani karcianymi. Jedynie rozgrywka dwuosobowa jest wg. mnie odrobinę monotonna i nastawiona na negatywną interakcję, ponieważ dwie osoby mogą atakować tylko siebie nawzajem, co rodzi swoiste frustracje. Chciałoby się zburzyć którąś dzielnicę albo okraść kogoś, ale nikt nie będzie się z tego zaśmiewał bo przed nami będzie jedynie gracz który będzie ofiarą naszych poczynań. Rozgrywka nabiera kolorów w większym towarzystwie ( od trzech osób wzwyż ), gdzie ‘publika’ grających osób śmieje się z tego co przytrafia się innym, jednocześnie ciesząc się z tego, że ‘tym razem im się upiekło’. Wersja którą posiadam jest z 2007 roku i zawiera dodatkowe dziewięć postaci, które można zamieniać z oryginalnymi ( pamiętając by zamieniane karty miały ten zam numer wywoływania ), a które oferują dodatkowe umiejętności grającym. W 2016 roku wyszła druga edycja gry, zawierająca wszystkie karty dzielnic i postacie ze starszej wersji którą posiadam, a także dodatkowo została wzbogacona o dziewięć nowych charakterów naszych sług i dwanaście nowych dzielnic. Design zmienił się odrobinę, drewniana korona pierwszego gracza, została zastąpiona przez plastikową, a karty dostały nową szatę graficzną. Niestety nie powiem w tej recenzji o tym, jak odbieram to wydanie gry, ponieważ nie posiadam go na chwilę obecną, jednak postaram się zdobyć egzemplarz i zrecenzować go w niedalekiej przyszłości.

Serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie mojej recenzji.

Pozdrawiam

Sławek


Ultima iudicium – Ostateczna ocena

Plusy:

  • Łatwe do opanowania zasady
  • Wiele dróg do zwycięstwa
  • Niepewność zwycięstwa do ostatniej chwili

Minusy:

  • Na dwóch graczy smaczek lekko przyćmiony ( chyba że osoby grające mają duży dystans do negatywnej interakcji, wtedy ten minus odpada )

Grę oceniam  – 9.5/10

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.