Awkward Guests – Morderstwo w trzech tysiącach odsłon – Demo ‘print and play’

Posted on

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny….

Morderstwo kogoś zacnego i dobrze usytuowanego, przyciąga do siebie tłumy niczym krowi placek muchy. Policję, inspektorów, detektywów, dziennikarzy i gapiów, którzy niczym ghule chcą się pożywić widokiem ciała, nasycić oczy tragedią (i być może poderwać świeżo upieczoną wdówkę z niemałym posagiem), pstryknąć zdjęcie, zjeść kanapkę w błysku niebieskich policyjnych świateł i Bóg jeden wie co jeszcze. Autorzy książek i filmów przyzwyczaili nas do tego, że zawsze w takim przypadku pojawia się AS. Kim jest ów osobnik?  Poirot, panna Marple, Colombo, Holmes, braciszek Cadfael i całe mnóstwo im podobnych, to asy w najczystszej postaci. Ich mózgi nawet podczas snu pracują na najwyższych obrotach, rozwiązując zagadki, analizując wypowiedzi świadków i wszelakie otaczające ich zdarzenia. Oczywiście taki stan doprowadza ich do rozwiązania śledztwa i ujęcia winnego, ku uciesze gawiedzi.

Co znajdziemy w pudełku.

W grze, która trafi w wakacje 2019 (czyli już na dniach) roku do sprzedaży, będziemy właśnie asem, rozwiązującym sprawę morderstwa. Otóż na skutek dziwnej serii niefortunnych zdarzeń, bogaty pan Walton opuścił ziemski padół i udał się (oby) ku otwartej drodze do nieba. W czasie jego śmierci, w willi przebywało kilka osób i to jedna z nich zakończyła żywot pana Waltona w taki czy inny sposób, a naszym zadaniem będzie odkryć – kto, czym i gdzie, wycisnął ducha z naszego zimnego obecnie bohatera. Gdy zobaczyłem tę grę , wiedziałem że muszę w nią zagrać, bo czy nikt z nas nie marzył kiedyś by rozwiązywać sprawy jak Holmes i Watson?

Oczywiście, na naszym rynku są gry detektywistyczne i różnego rodzaju escape roomy, pełne wszelakiego rodzaju zagadek, ale tutaj mamy do czynienia z czymś diametralnie różnym ( lecz nie nowatorskim, ponieważ ta produkcja jest dostępna od trzech lat w języku hiszpańskim pt. Incomodos Invitados ).No, może poza Mystery Of The Abbey, które wydaje mi się podobne pod względem wymiany kart podejrzanych i wykreślania owych z naszych plansz śledztwa.

Gra prezentuje się zacnie. Jeszcze nie miałem finalnego egzemplarza w dłoni,jednak dane mi było zagrać w próbną rozgrywkę okrojoną talią, którą możecie pobrać na dole tego artykułu (w pełnej talii może być nawet 3600 kombinacji scenariuszy, a jeżeli wyjdą dodatki, jeszcze więcej, chociaż nie znam osobiście nikogo kto zagrałby tyle razy w jedną grę). W środku pudełka znajdziemy ponumerowaną talię kart, zeszyt spraw, plansze śledztwa, znaczniki, żetony i skrzyneczkę na odrzucone karty (do samodzielnego montażu). Wszystko jest okraszone fenomenalnymi grafikami, tworzącymi klimat rodem z komiksów detektywistycznych z lat 60-tych.  Trochę nieprofesjonalnie podejdę do sprawy wyglądu, ale dopóki finalnie egzemplarze nie wejdą do sprzedaży, nie chcę siać plotek, ponieważ to co widziałem może ostatecznie różnić się od tego co trafi do sklepów. To co czyni tę grę wyjątkową, to jej wnętrze, czyli… TRUP!

Pan Walton jak już napisałem powyżej, został anielskim orszakiem odprowadzony na ławkę rezerwową życia, a naszym zadaniem jest wydedukować kto to zrobił, czemu i jakiego narzędzia użył. Do dedukcji służą nam karty z przydatnymi informacjami – alibi, raportami policji i wszelakimi poszlakami, pomagającymi nam w rozwikłaniu sprawy. Część z kart na rękach graczy, zmieni właściciela podczas tury, a druga z nich będzie bezpowrotnie odrzucona po obejrzeniu tylko przez jednego z nich. Z kart na ręce wyciągamy wnioski i zakreślamy je na karcie śledztwa, starając się dojść do rozwiązania przed naszymi współgraczami. Każda runda to nowa porcja informacji odciskających ślady na kartach śledztw. Jest sześć poziomów trudności spraw, a jakby tego było mało to części śledztw znajdziemy więcej niż jeden czarny charakter. Czasami geniusz zbrodni ma pomocnika, wtedy będą się kryli nawzajem i to nam odrobinę utrudni zadanie wykrycia przestępcy. Prowadząc śledztwo wysłuchamy wielu wersji tego samego zdarzenia, ponieważ niektórzy z podejrzanych pałają do innych, delikatnie mówiąc, nieukrywaną nienawiścią i mają swoje ‘typy’ na głównego zbrodniarza (dziwnym trafem pokrywające się z obiektami swojej nienawiści). Oczywiście nie wystarczy powiedzieć – to ten! – Ponieważ trzeba jeszcze znaleźć motyw i narzędzie zbrodni, którym posłużył się sprawca.

Praecepta de ludo – Zasady gry – Ślepy lokaj, głuchoniema kucharka…*

Zatem jak się w to gra – Na początku musimy zdecydować się którą sprawę będziemy rozwiązywać – wybieramy z talii karty które będą w tym przypadku używane. Wszystkich kart jest 243, a do każdego scenariusza użyjemy ich tylko 70, co daje łącznie 3600 zagadek do rozwiązania. Póki co, musi nam wystarczyć ‘zaledwie’ kilkadziesiąt, dołączonych do gry (twórcy obiecali nieustannie pracować nad rozwojem gry i tworzyć nowe zestawy do rozwiązania), oraz aplikacja, która wzbogaci repertuar o jeszcze większą liczbę zestawów.

Twórcy zapowiedzieli także tryb SOLO (dla tych, którzy lubią sobie sami… rozwiązywać zagadki), który będzie działał w tejże aplikacji. Zatem oprócz sprawy, dostajemy arkusz na który będziemy nanosić nasze postępy w śledztwie i zasłonkę której zadaniem jest odgrodzić nieuczciwie zaglądających w nasze postępy detektywów. Są również żetony i znaczniki, ale tych nie będę charakteryzował w tym momencie z racji wrodzonego lenistwa (zajmę się tym we właściwym momencie – najprawdopodobniej w recenzji gry, kiedy będę ją miał fizycznie w swoich szponach). Każdy z graczy otrzymuje na starcie sześć kart zawierających informacje o dochodzeniu, które to powinni odznaczyć na swoim arkuszu śledztwa. Od tego momentu gra toczy się w następujący sposób:

a) Faza Dochodzenia
b) Faza Licytacji
c) Faza Wymiany

Gdy te trzy punkty zostaną zaliczone, następuje Faza Rozwiązania, a jeżeli nikt nie rozwiązał zagadki, Faza Odrzucenia Kart.

Podczas Fazy Dochodzenia, aktywny gracz musi zadać dwa pytania – dotyczące osób lub miejsc (czyli dwa pytania o osoby, dwa pytania o miejsca lub po jednym o miejsce i osobę), które uważa za pomocne w rozwiązaniu zagadki. Reszta graczy przegląda swoje karty, sprawdzając czy dotyczą rzeczy o które zapytał aktywny gracz i mogą wymienić z nim tylko te z nich, które faktycznie mają związek z jego pytaniami. Tak przebiega Faza Licytacji – gdy każdy z graczy oferuje (zakryte) karty, kładąc na nich żeton ukazujący łączną sumę wartości wskazówek (każda poszlaka ma swoją wartość, ponieważ są małe tropy i rzeczy naprawdę ruszające śledztwo do przodu). Gracz aktywny może teraz zadecydować z którymi ofertami chce się zapoznać, jednak musi w zamian oddać graczowi którego oferta została zaakceptowana, karty o równej (lub wyższej) sumie ich wartości. W przypadku braku interesującej nas oferty, gracz aktywny dobiera trzy losowe karty z talii głównej.

Po przeprowadzeniu tych wszystkich czynności, następuje Faza Rozwiązania, w której gracze mogą zgłosić chęć rozwiązania zagadki, a jeżeli w danej turze nikt tego nie uczyni, wszyscy odrzucają karty – do trzech, które zostają im na ręce, a następnie dobierając z talii, zwiększają ich liczbę do sześciu. Kolejna osoba jest aktywnym graczem i wszystkie czynności przeprowadzane są od początku na tych samych zasadach. Prawda że proste?

Jako że nie miałem jeszcze okazji grać w większą liczbę scenariuszy, nie jest to według mnie recenzja, a jedynie przedsmak produktu który bardzo mi się spodobał. Niestety nie jest mi nic wiadomo o polskiej lokalizacji gry, więc nie pozostaje nic innego jak rozkoszować się hiszpańską i wkrótce angielską wersją gry.

Do tej mini recenzji dołączam scenariusz demonstracyjny do wydruku (bo nikt nie będzie lepszym recenzentem od Was samych, a skoro jest możliwość zagrania za free, to czemu nie :D)

Wstrzymam się też z ostateczną oceną, a gdy będę miał swój egzemplarz w dłoniach, niezwłocznie zacznę go testować i napiszę swoje wrażenia oraz przemyślenia po większej liczbie rozgrywek o różnym stopniu trudności.

Przydatne linki:

Strona gry na BGG

DEMO PRINT AND PLAY GRY – Do ściągnięcia i wydrukowania
RESZTA PRZYDATNYCH RZECZY DO DRUKU
INSTRUKCJA GRY
ARKUSZ ŚLEDZTWA A4
ROZWIĄZANIE – Ściągnijcie i sprawdźcie jak wam poszło śledztwo

 * Taki oto duet w filmie (i książce) na podstawie powieści Agathy Christie, obsługiwał gości w upiornym zamczysku. Tytuł to – ‘Zabity na śmierć‘ i jest prześmieszną komedią z morderstwem w tle. Nie brak w niej czarnego humoru, zagadek i zwrotów sytuacji. Szczerze mówiąc, polecam przed grą w Awkward Guests, obejrzenie tego właśnie filmu, gdyż w sposób lekki i przyjemny, pozwoli wcielić się Wam w detektywów.

Serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie artykułu.

Pozdrawiam

Sławek

 

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.